Jeśli potraficie sobie wyobrazić grupę małp naczelnych, u których agresywna i absolutnie niesentymentalna walka o dominację w stadzie trwa od pokoleń, do których nagle trafia nowa samica!, możecie być w stanie wyobrazić sobie co czuła autorka książki „Naczelne z Park Avenue”, kiedy stała się powyższą nową „samicą” w obcej populacji samic-bogaczek. Zupełnie nowy, nieznany świat. Dziwne, wielokrotnie niezrozumiałe zasady. Presja by być zawsze idealną, wszędzie pierwszą i nigdy uprzejmą dla tych, którzy stoją niżej w stadzie (mają mniej pieniędzy lub nie mają potrzebnych koneksji). Piękno, które nie jest tam niczym oryginalnym i zauważalnym, jest po prostu wymogiem aby się nie wyróżniać. I wreszcie masa pieniędzy, które szczęścia nie dają… Tak pokrótce można przedstawić świat, do którego przeniosła się Wednesday Martin, by go najpierw zbadać pod kątem socjo-antropologicznym, kłócić się z nim i przez niego cierpieć, a na końcu zostać przez niego pochłoniętą w całości.
„Opis zwykłych przeżyć i własnych doświadczeń, okraszonych socjologią, antropologią i poczuciem humoru”. To genialny cytat genialnej w swej oryginalnej formie książki, który doskonale opisuje treść książki Wednesday Martin „Naczelne z Park Avenue. Nieustraszona badaczka na tropie jednego z najdziwniejszych plemion świata: najbogatszych mieszkanek Nowego Jorku”.
Książka napisana w formie dziennika z badań socjo-antropologicznych opisuje urywek z życia niezwykłej kobiety – matki – antropologa, która przeprowadzając się do najbogatszej części Manhattanu, musi zmierzyć się z fenomenem agresywnych, atakujących, anorektycznych, wiecznie idealnych i zawsze najlepiej ubranych mam bogaczek.
Jej opowieść udowadnia dwie popularne tezy.
Po pierwsze, posiadanie nieograniczonej fortuny absolutnie szczęścia NIE daje. Mimo, że ludzie ci mogą mieć wszystko czego sobie zapragną, nagminnie często zapadają w depresję, mają chorobliwe lęki przed utratą swej fortuny, nie umieją się już cieszyć z tego co mają (bo mając wszystko nie ma już na co czekać), są zmęczeni konwenansami i etykietą zachowania i wyglądu, jaką muszą prezentować nawet w zaciszu własnego domu. Kobiety, które są oceniane wyłącznie pod kątem sukcesów własnych dzieci (to jest ich „zawodowa kariera”), nie wytrzymują wiecznej gonitwy za byciem pierwszą na liście zapisów najbardziej prestiżowej szkoły, byciem najlepszym wolontariuszem społecznym w placówkach edukacyjnych, dzięki czemu ich dziecko ma większe szanse na najlepsze studia, na pilnowaniu by dziecko było ich najlepszą wizytówką.
Po drugie, książka pokazuje że kobiety NAPRAWDĘ ubierają się nie dla mężczyzn, lecz dla siebie i… innych kobiet. Autorka przedstawia tu nieco zaskakującą ale i smutną konkluzję, że tam mężczyźni kompletnie nie oglądają się za kobietami. Pomijając fakt, że nie mają na to czasu bo są zajęci powiększaniem lub pilnowaniem swojego kapitału, oni po prostu przywykli do wszechogarniającego ich fizycznego piękna.
Straszne miejsce. Wrogie, agresywne, bez sentymentów i flirtów, za to z kasą która jest tylko źródłem trosk i wymuszaczem idealnego wizerunku o każdej porze dnia i trymestru ciąży.
Książkę czyta się jak pierwszorzędną powieść podróżniczą z cyklu „z wizytą u egzotycznych plemion”. Tak wiele zwyczajów tam panujących mnie zadziwiło, że czasem traciłam orientację, że to jest jeszcze znany mi z lustra i ulicy współczesny homo sapiens cywilizowanej części świata. I gdy już powoli traciłam nadzieję na znalezienie w tych wyrachowanych kobietach zalążka spontanicznej emocji, naturalnego „ludzkiego” zachowania, tak niespodziewanie jak tylko mógł, przyszedł ostatni rozdział książki. I dosłownie zmiażdżył mi system. Tak genialnego i nieprzewidywalnego zakończenia, tak głębokiego emocjonalnie doświadczenia, w życiu się nie spodziewałam. Ten ostatni opis niesamowicie osobistego przeżycia autorki, pokazuje, że niezależnie od maski jaką zakładają Manhattańskie bogaczki, większość z nich to wrażliwe, wspaniałe kobiety, których życie nie jest wcale tak idealne jak się nam – wiecznym marzycielom o dzikiej fortunie z kumulacji Totolotka – wydaje.
Autor recenzji: Agnieszka Jedynak
Tytuł: Naczelne z Park Avenue
Autor: Wednesday Martin
Wydawnictwo: Znak
