Kulturatka.pl - wydarzenia kulturalne w Krakowie
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci
Kulturatka.pl – wydarzenia kulturalne
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Kulturatka.pl – wydarzenia kulturalne
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Home Subiektywnie Recenzje

„Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy!” „Mayday” (recenzja)

przez Redaktor
7 marca 2019
w Recenzje, Teatr, Działy główne, Spektakle, Subiektywnie
Czas czytania: 3 minuty

„Mayday” w pełni zasługuje na miano wizytówki Bagateli. Powstałe w 1983 roku genialne dzieło brytyjskiego komediopisarza Raya Cooneya nieprzerwanie gości na Karmelickiej 6 od 1994 roku. Wkrótce stuknie mu więc ćwierćwiecze obecności na deskach krakowskiego teatru. Wiek to słuszny, jednak spektakl nie traci ani świeżości, ani aktualności. Obsada gra i ma się (bardzo) dobrze, a bilety – pomimo upływu czasu – wciąż rozchodzą się jak świeże bułeczki. Wreszcie więc postanowiłam na własnej skórze przekonać się w czym tkwi fenomen „najsłynniejszej farsy w mieście”.

John Smith jest londyńskim taksówkarzem w średnim wieku. Od lat wiedzie radosne, poukładane, małżeńskie życie. Z każdą ze swych dwóch żon. Można więc zazdrościć mężczyźnie wyjątkowego szczęści lub współczuć konieczności nieustannego kombinowania. Ciągłe kursowanie pomiędzy uwitym z Barbarą gniazdkiem na Streatham, a domem na Wimbledonie, gdzie mieszka wraz z Mary, wydawać by się przecież mogło kłopotliwe. John jednak czuje się i radzi sobie w tym układzie wyśmienicie. Obydwie kobiety dbają bowiem o swego mężulka z nadzwyczajną troskliwością. Rzecz jasna, nie wiedząc o sobie nawzajem. Grafik taksówkarza pozwala z łatwością dzielić mu czas pomiędzy wybranki swego serca. Jak to w życiu bywa, sielanka nie trwa jednak wiecznie. Pech sprawia, że John ulega wypadkowi, w wyniku którego nieoczekiwania ląduje w szpitalu. Siłą rzeczy nie udaje mu się wrócić do żadnej z pań Smith na umówioną wcześnie porę. Zmartwione żony rozpoczynają telefoniczne poszukiwania ukochanego. Wiadomość o zaginięciu taksówkarza dociera do komisariatu – zarówno na Streatham, jak i na Wimbledonie. Wyjaśnieniem sprawy zajmują się wyjątkowo ambitni inspektorzy – Porterhouse oraz Troughton. Przed totalną demaskacją próbuje uchronić Johna Stanley Gardner. W gruncie rzeczy pozornie gapowaty sąsiad, okazuje się być naprawdę pomysłową, błyskotliwą bestią. Ale czy to wystarczy, by prawda o panu i paniach Smith nie wyszła na jaw?

Pogodna, kolorowa, symetryczna scenografia staje się świetnym tłem do ukazania blasków i cieni podwójnego życia taksówkarza-bigamisty. Publiczność z łatwością oraz nieskrywan przyjemnością daje się złowić w gęstą sieć misternie tkanych kłamstw, upstrzoną ciągiem nieoczekiwanych zbiegów okoliczności, a także inteligentną grą słów. Akcja toczy się niezwykle szybko, przez co widzowi trudno nadążyć za nieprzewidywalnymi poczynaniami kolejnych bohaterów. Z pewnością nikogo nie zaskoczę stwierdzeniem, że najmocniejsza strona farsy Cooneya to – niedorzeczny momentami – humor. Przedstawiona sytuacja od początku jest całkowicie absurdalna, a pomysły poszczególnych postaci mocno abstrakcyjne. I świetnie się składa. Szalenie miło w końcu oderwać się od rzeczywistości i zamiast obejrzeć kolejną parodię świata celebrytów czy polityków, pośmiać się z sytuacji zwyczajnie-niezwyczajnej.

Cała ekipa aktorska tworzy wspaniałe show, pozbawione rutyny czy zmęczenia. Spektakl zawsze zyskuje na wartości, gdy widz wyczuwa, że odtwórcy poszczególnych ról wzajemnie się uzupełniają, tworzą bezbłędną układankę, a przy tym wszystkim doskonale się bawią. Postacią, która według mnie najlepiej wypada komediowo jest Łukasz Żurek. Jego Stanley dynamicznie zmienia poszczególne maski, bez trudu wcielając się w rozmaite role. Robi to w sposób szalenie zabawny, stanowiąc dla mnie bezdenną studnię śmiechu. Błysk w oku, pełna swoboda oraz jawna beztroska, jakie wykazywane są przez Krzysztofa Bochenka nawet w obliczu potężnego zagrożenia, zasługują na podziw i uznanie. Brawa należą się oczywiście Katarzynie Litwin oraz Alinie Kamińskiej – za świetną synchronizację (już od pierwszej sceny), stworzenie totalnie kontrastujących ze sobą postaci, a także silne uwypuklenie cech „żon bezkrytycznych”. Maciej Słota skradł moje serce już dawno, jednak do tej pory miałam okazję oglądać go w wyłącznie w poważnym wydaniu. Rozbrajającą rolą geja-Bobby’ego utwierdził mnie jedynie w przekonaniu, że właściwie ulokowałam niegdyś swoje uczucia. Paweł Sanakiewicz oraz Dariusz Starczewski także nie zawodzą w roli dociekliwych, rywalizujących ze sobą inspektorów. Podsumowując: jeśli chodzi o obsadę, spektakl nie posiada słabych punktów.

„Mayday” to symbol samczej zaradności i prawdziwej męskości. Ot, sprytny facet bez problemu oszukuje dwie naiwne kobiety, a gdy spotyka na swej drodze homoseksualistę, absolutnie nie kryje się ze swymi antygejowskimi przekonaniami. W dobie rosnącego, nieposkromionego feminizmu oraz usilnej, przesadnej poprawności politycznej, sztuka powinna tracić na atrakcyjności. Tymczasem jest wręcz odwrotnie, co dowodzi jedynie, że wciąż jeszcze potrafimy podchodzić do życia z dystansem. Nieśmiertelna farsa Cooneya wciąż bawi do łez publiczność na całym świecie, a Dużą Scenę przy Karmelickiej 6 nieustanie wypełnia po brzegi. Oby tak zostało!

MAYDAY, MEJD (maj d)EJ!

Autor recenzji: Wiola Nowak
Teatr: Bagatela
Tytuł: Mayday
Reżyseria: Wojciech Pokora
Obsada:  Katarzyna Litwin, Alina Kamińska, Krzysztof Bochenek, Łukasz Żurek, Maciej Słota, Dariusz Starczewski, Paweł Sanakiewicz
Data premiery: 8 maja 1994
Spektakl obejrzany dzięki uprzejmości Teatru Bagatela.

Tags: Krzysztof BochenekKatarzyna LitwinTeatr BagatelaMaciej SłotaRay CooneyDuża ScenaDariusz StarczewskiKarmelicka 6Paweł SanakiewiczAlina KamińskaŁukasz ŻurekWojciech Pokoramayday
Poprzedni post

„Koronkowa rocznica” w Teatrze Praska 52 (recenzja)

Następny post

Wernisaż wystawy „Języki w czterech czasach” w Instytucie Cervantesa

Redaktor

Redaktor

Następny post
Wernisaż wystawy „Języki w czterech czasach” w Instytucie Cervantesa

Wernisaż wystawy „Języki w czterech czasach” w Instytucie Cervantesa

Facebook Instagram LinkedIn

O NAS

Jesteśmy pasjonatami, których łączy kultura: literatura, krakowskie teatry, kina, koncerty, galerie, muzea... i wiele wiele innych.



Publikujemy, patronujemy, szerzymy, głosimy o KULTURZE i KULTURĘ. Nic w Krakowie się nie zdarzy bez czujnego oka KULTURAtki!



prezes@kulturatka.pl

  • GŁÓWNA
  • O NAS
  • REDAKCJA
  • WSPÓŁPRACUJEMY
  • PROJEKTY
  • PATRONUJEMY
  • NAPISZ DO NAS
Zaakceptuj ciasteczka

Używamy plików cookie, aby strona działała sprawnie i dopasowywała się do Ciebie. Możesz zaakceptować wszystkie lub zmienić ustawienia w każdej chwili.

Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zmień preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.