„Pieśń komórek. Nowa epoka medycyny” to książka, która oczarowała mnie całkowicie. Na długo będzie królować w moich prywatnych rankingach i to nie tylko w kategorii książek popularnonaukowych. Przygoda z tą lekturą była dla mnie świetnym uzupełnieniem wiedzy po dwudziestu latach od egzaminu z biologii komórki. Autor przedstawia ogromną ilość ciekawostek, o których nie miałam pojęcia, jak choćby fakt, że jeżowiec odegrał podobną rolę w embriologii, jak muszka owocówka w genetyce, a komórki mikrogleju przez wiele lat były nazywane „wiernymi ogrodnikami mózgu”.

Pisząc o tej książce, należy już na wstępie podkreślić, że Siddhartha Mukherjee oprócz tego, że ma ogromną wiedzę, to posiada dar do pisania i z lekkością przelewa myśli na papier. Nawet najbardziej skomplikowane procesy/zagadnienia potrafi opisać w tak przejrzysty i zrozumiały sposób, że nawet Ci, którzy unikali jak ognia biologii w szkole, nie będą mieli problemów z ich zrozumieniem.
„Wyobraźmy sobie genom jako ogromną biblioteczkę. Wszystkie książki są napisane alfabetem składającym się z czterech liter, odpowiadającym czterem zasadom DNA: A, C, G i T. Ludzki genom zawiera ponad trzy miliardy takich liter – albo sześć miliardów, jeśli liczyć obie kopie odziedziczone po rodzicach. Przeciętna książka w naszej hipotetycznej bibliotece ma trzysta stron, na każdej stronie wydrukowano dwieście pięćdziesiąt słów. Oznacza to, że potrzebowalibyśmy osiemdziesięciu tysięcy książek, aby zapisać pełen zestaw instrukcji niezbędnych do budowy ludzkiego organizmu, zarządzania jego funkcjonowaniem, i w razie potrzeby, dokonywania odpowiednich napraw”.
„Preparat jest jak zwiastun filmu albo krótka notka z fabułą książki. Odsłania pierwsze fragmenty historii pacjenta, zanim jeszcze spotkam się z nim w cztery oczy”.
Książkę tę czyta się rewelacyjnie, aczkolwiek sięgając po nią warto zadbać, by dookoła panowała cisza, by nic nie zakłócało uwodzicielskiej pieśni komórek, która wybrzmi od pierwszych stron powieści.
Polecam lekarzom, naukowcom, nauczycielom biologii, miłośnikom przyrody, ale także tym, którzy są ciekawi świata medycyny i jej bieżących osiągnięć. Być może jesteśmy właśnie świadkami przełomu, który może zmienić nasze życie. Nie przegapcie go.
Autor w niniejszej książce przedstawia nam w niezwykły sposób historię dziejów komórki. Od Leeuwenhoeka i Hooke’a poprzez opowieść o Pasteurze i Kochu, którzy wykazali, że za chorobami i procesami gnilnymi stoją bakterie, a także o Ehrlichu i zsyntetyzowaniu w 1910 roku pierwszego antybiotyku. Siddhartha Mukherjee wyjaśnia, jak odkryto, że wszystkie organizmy – w tym ludzie – składają się z podobnych „cząstek elementarnych” oraz pokazuje w jaki sposób komórki ze sobą współpracują, tworzą tkanki, narządy i układy narządów, a także umożliwiają organizmom wykształcenie skomplikowanych cech, tj. świadomości, zdolności do naprawy uszkodzeń czy walki z patogenami. Dzięki tej książce dowiadujemy się o tym, co się dzieje, gdy komórka staje się dysfunkcyjna i prawidłowe działanie organizmu zostaje zakłócone. Siddhartha Mukherjee odtwarza na stronach swej powieści dzieje rewolucji w medycynie i naukach biologicznych. Opowiada zarówno o przełomowych odkryciach leków i form terapii (np. przeszczepianie szpiku kostnego czy zapłodnienie pozaustrojowe), jak również o ludziach, których życie odmieniło się pod ich wpływem. „Pieśń komórek. Nowa epoka medycyny” to jednak nie tylko opowieść o narodzinach medycyny komórkowej, to także historia o jej złej bliźniaczce: o narodzinach i śmierci komórkowej trucizny.
Autor pokazuje nam, w jaki sposób odkrycia dotyczące komórek i ich fizjologii zmieniają medycynę, naukę i biologię oraz nasze społeczeństwo. Siddhartha Mukherjee zaznacza także, że na horyzoncie krystalizuje się wizja, w której będziemy umieli manipulować komórkami i zmuszać je, aby przybierały nowe formy. Wspomina przy tym o pokusie genetycznego modyfikowania ludzkich zarodków i o tym, że naukowe aspiracje mogą niekiedy posunąć się zbyt daleko…
Należy wspomnieć, że autor wiele tematów porusza nie w głównym tekście, a w przypisach, którym warto poświęcić uwagę (zbiór przypisów i bibliografii zamieszczony w tej książce jest naprawdę imponujący i z pewnością ułatwi zadanie tym, którzy będą chcieli poszerzać swoją wiedzę dotyczącą danego zagadnienia). Ogromną wartością dodaną tej pozycji są również zamieszczone w niej fotografie oraz ryciny, które nawiązują do omawianych treści (np. ilustracja Ehrlicha przedstawiająca powstawanie przeciwciał czy przepiękne i niesamowicie precyzyjne szkice Cajala, które stały się podstawą nowej teorii budowy układu nerwowego). Dzięki nim łatwiej zrozumieć i wyobrazić sobie opisywane zjawiska.
„Pieśń komórek. Nowa epoka medycyny” to zupełnie inna książka niż te, które czytam na co dzień. Nie ma tu ani wielkiego przeciwnika, ani skomplikowanej zagadki do rozwiązania. Bohaterami tej książki są naukowcy, którzy starają się odpowiedzieć na pytanie czym jest życie, przyglądając mu się przez pryzmat jego podstawowej jednostki, jaką jest komórka. Naukowcy, którzy dali się uwieść komórkom, aby móc usłyszeć ich śpiew.
„Przede wszystkim pragnąłem zaspokoić głód wiedzy, trawiący mnie, jak widzę, intensywniej niż innych”.
„Laboratorium było prawdziwym intelektualnym rajem. W powietrzu czuło się niesamowitą, szaloną energię”.
Lektura tej książki sprawiła, że łezka w mym oku się zakręciła i wspomnieniami powróciłam do czasów studenckich. Żałuję, że moja „kariera” naukowa tak szybko się zakończyła, i że nie „tropię już prawdy” ramię w ramię z moimi kolegami z laboratorium, że nigdy nie będę bohaterką takiej pięknej książki.
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Pieśń komórek. Nowa epoka medycyny
Autor: Siddhartha Mukherjee
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne
Data premiery: 26.11.2024
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czarne
