Vincent V. Severski od lat buduje swoją markę jako autor realistycznych powieści szpiegowskich. Jego najnowsza książka, „Krawiec”, to historia, w której fikcja polityczna splata się z doświadczeniami autora wyniesionymi z pracy w wywiadzie. Zamiast efektownych pościgów i strzelanin dostajemy opowieść o żmudnej, metodycznej pracy agentów, a także intrygę, która wymaga od czytelnika skupienia i cierpliwości.

„Krawiec” to nowa powieść szpiegowska z elementami political fiction Vincenta V. Severskiego. Opowiada o śledztwie dotyczącym fikcyjnego premiera Polski, Feliksa Wirskiego, tuż przed wybuchem wojny w Zatoce Perskiej. W mieszkaniu opiekunki w domu państwa Wirskich, Julii Przyłębskiej, przed jej zniknięciem pojawia się rosyjski szpieg, który równie szybko znika, jak się pojawił. Pojawia się pytanie: jaki był cel Rosjanina i czy może to zagrozić premierowi, a także całemu państwu? Delikatną politycznie sprawę przejmuje porucznik Roman Leski wraz ze swoją protegowaną, Moniką Arent. Tymczasem w Budvie nad Adriatykiem spotykają się rosyjscy oligarchowie – zaniepokojeni zmianami politycznymi w Rosji – na zaproszenie Aleksandra Giermana. Całe wydarzenie jest obserwowane przez szpiegów brytyjskiego MI6.
Pisząc o „Krawcu”, nie sposób nie wspomnieć o postaci samego autora. Vincent V. Severski, zanim rozpoczął karierę pisarską, pracował w polskich służbach wywiadu. Wydaje się, że chętnie przenosi swoje doświadczenia zawodowe na karty książki – nie tylko jako temat powieści, lecz także w sposobie ukazywania technicznej strony pracy wywiadu. Szpiedzy Severskiego bardziej niż Jamesa Bonda przypominają pracowników korporacji: zamiast strzelanin mamy tu opisy przeszukiwania domu, pisania raportów czy prowadzenia rekonesansu. Autor pokazuje nie tylko intrygi, ale też żmudną i wymagającą pracę szpiegów. Czytelnik nie znajdzie tu „poradnika, jak zostać agentem w pięciu krokach”, ale może przybliżyć się do realiów pracy wywiadu.
„Krawiec” – dla mnie, jako nowego czytelnika Severskiego – okazał się powieścią świeżą. Można ją uznać za literaturę „detektywistyczną” w tym sensie, że stawia przed czytelnikiem zagadkę, którą rozwiązuje on razem z bohaterami. Roman Leski, główny bohater, porównuje śledztwo do równania czy kostki Rubika. To jednak przede wszystkim powieść szpiegowska, gdzie główną rolę odgrywają służby bezpieczeństwa. Nowością dla mnie jest to, że zamiast klasycznej zagadki à la Conan Doyle czy Agatha Christie – gdzie chodzi o wskazanie winnego – akcja skupia się na prozaicznym wymiarze pracy agenta. Nie mamy tu genialnego detektywa w stylu Sherlocka Holmesa. Leskiemu zdecydowanie bliżej do Philipa Marlowe’a – również przenikliwego, ale bardziej przyziemnego. W książce znajdziemy więc więcej technicznych elementów pracy wywiadowczej niż „wskazówek” do rozwiązania zagadki. Razem z bohaterami szukamy nowych informacji, by – zgodnie z ulubioną metaforą Leskiego – rozwiązać równanie, a nie układać puzzle. Oczywiście tajemnica istnieje aż do finału (bez zdradzania szczegółów – zakończenie pozostawia pewne pole do interpretacji), lecz jej rozwiązanie wynika raczej z ciężkiej pracy agentów niż błysków geniuszu.
Zaskoczyła mnie również mnogość bohaterów i wątków, które łączą się w finale. Poszczególne rozdziały są pisane nie tylko z perspektywy Romana Leskiego, ale też jego protegowanej, Moniki Arent, brytyjskich szpiegów z MI6, polskiego „nielegała” (agenta działającego pod przykrytą tożsamością poza granicami kraju) oraz epizodycznie innych postaci. Osobiście bardzo lubię ten zabieg – narracyjnie wypada ciekawie, bo czytelnik wie więcej niż poszczególni bohaterowie i sam może składać informacje w całość. Z drugiej strony wymaga to uważności: mnie samemu zdarzało się cofać kilka stron, by porównać fragment z wcześniejszą informacją.
Książkę można polecić wszystkim zainteresowanym tematyką szpiegowską, a także osobom zmęczonym klasycznymi kryminałami, gdzie po raz kolejny trzeba rozwiązać sprawę morderstwa.
Tytuł: Krawiec
Autor: Wincent S. Severski
Tłumaczenie: Ewa Wojciechowska
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data premiery: 4 czerwca 2025 r.
