Opowieść o miłości i marzeniach trafiła na deski Teatru im. Juliusza Słowackiego, mowa o spektaklu „Wielki Gatsby” na podstawie powieści F.S. Fitzgeralda.
Wydana ponad sto lat temu książka posłużyła za kanwę spektaklu w reżyserii Jakuba Roszkowskiego. Punktem wyjścia, zarówno w książce, jak i w spektaklu, jest postać Jaya Gatsby’ego: tajemniczego milionera, który organizuje wystawne przyjęcia, gromadząc wokół siebie tłumy ludzi. Całe jego życie podporządkowane jest jednemu celowi: odzyskaniu dawnej miłości. Choć kobieta jest dzisiaj zamężna, bohater wierzy, że uda mu się ją odbić, w czym pomoże mu bogactwo i tlące się wciąż uczucie. Gatsby wierzy, że pieniądze pozwolą mu cofnąć czas, naprawić przeszłość i wejść do świata, który kiedyś był dla niego zamknięty.
Pierwsze skrzypce na scenie gra oczywiście Jay Gatsby (Dominik Stroka). Zagubiony milioner, który mimo zdobytego bogactwa nadal jest niepewny siebie, a jego próby odzyskania miłości podszyte są lękiem. Pomaga mu w tym jego sąsiad, Nick (Karol Kubasiewicz), to świadek wydarzeń, ale też jedyna osoba, która szczerze lubi bohatera. Daisy (Katarzyna Zawiślak-Dolny) to dla mnie postać, która budzi tyle samo ciepłych uczuć, co i powodów do odrzucenia. To kobieta, która tkwi w nieszczęśliwym małżeństwie i której na rękę jest pojawienie się Gatsby’ego. Tak naprawdę dba jednak tylko o siebie. Za to jej mąż Tom (Maciej Jackowski), to typowy brutal. Zaprezentowane postaci zagrane zostały wzorowo i budzą całą masę emocji. Bardzo ciekawym zabiegiem były dla mnie podwójne role aktorów, uzyskane przy pomocy tintamaresek, czyli niespełna metrowych lalek, którym twarzy użyczają prawdziwi aktorzy. Zaznaczono w ten sposób również klasy społeczne postaci.
Pełnoprawnym bohaterem jest muzyka, która pełni istotną rolę w spektaklu. Jazz i swing grane i wyśpiewane na żywo pozwalają nam się przenieść w czasie. Na uznanie zasługuje również ciekawa scenografia, złożona między innymi z ogromnego, odwróconego domu pełniącego rezydencję milionera.
To niestety opowieść koniec końców piękna i smutna zarazem. Pokazuje, że wbrew temu, w co tak uparcie wierzy bohater, czasu nie można cofnąć i przeżyć go jeszcze raz. Gatsby to postać tragiczna, która całe swoje życie buduje na projekcji przeszłości. Teatralna adaptacja jest w moim uznaniu bardzo udana. Chociaż to gorzka opowieść, ogląda się ją z wielką przyjemnością, nie ukrywam, że duża w tym zasługa nie tylko doskonałego aktorstwa, ale i muzyki!
Autorka recenzji: Monika Matura
Tytuł: Wielki Gatsby
Autor: Francis Scott Fitzgerald
Tłumaczenie, adaptacja, reżyseria: Jakub Roszkowski
Obsada:
NICK CARRAWAY/służący – Karol Kubasiewicz
JAY GATSBY/pan gatz – Dominik Stroka
DAISY BUCHANNAN/myrtle Wilson – Katarzyna Zawiślak-Dolny
TOM BUCHANNAN/george wilson – Maciej Jackowski
JORDAN BAKER/urzędniczka – Magdalena Osińska / Karolina Kazoń
MEYER WOLFSHEIM/majordomus – Grzegorz Łukawski
+ aniołki Gatsby’ego:
ANIOŁEK NIEMIECKI – Wanda Skorny
ANIOŁEK FRANCUSKI – Zuzanna Skolias-Pakuła / Agnieszka Kościelniak (dublura)
ANIOŁEK MEKSYKAŃSKI – Dominika Feiglewicz-Penarska

