Kulturatka.pl - wydarzenia kulturalne w Krakowie
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci
Kulturatka.pl – wydarzenia kulturalne
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Kulturatka.pl – wydarzenia kulturalne
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Home Działy główne Literatura

„Pisarz jest obserwatorem bardziej niż rozmówcą.” Wywiad z Jędrzejem Pasierskim

przez abrzezinska
19 lutego 2026
w Literatura, Działy główne, Wywiady
Czas czytania: 5 minuty

Z Jędrzejem Pasierskim rozmawiamy o mieście zanurzonym w półmroku, o bohaterach, którzy wymykają się schematom, i o pisaniu, które zaczyna się od drobnego impulsu, a kończy na pełnej emocji opowieści.

Zanim przejdziemy do Twojej najnowszej książki, zacznijmy tę rozmowę z przymrużeniem oka. Wiem, że dzień zaczynasz od kilku filiżanek kawy. Przy której towarzyszy Ci kultowy batonik Ikar? Czy to korespondencyjny pojedynek na słodkości z Michałem Kuzborskim i jego Maltankami? 

Nie, niestety Ikar mi nie towarzyszy, bo chyba już go nie ma na rynku. A i tak najbardziej płaczę za batonem Jackiem, czyli o ile się nie mylę z nadzieniem „pomarańczowym”. Więc mój styl to zdecydowanie bardziej „nadziewane” niż polewane – jak Maltanki. Generalnie pochłaniam ogromne ilości słodyczy, a jak już zjem wszystko w domu, to biorę się za miód z orzechami. Cukier jest mi jednak potrzebny jako zapłon do różnych działań, w tym przede wszystkim – pisania. Tak mam.

Gdybyś został zatrzymany do kontroli przez policję – czy przywitałbyś funkcjonariusza kultowym już zdaniem: „Czytał Pan Mikołajka, Panie policjancie?”

Nie, żywię respekt dla przedstawicieli prawa.

Czy zdarza Ci się obawiać – choćby w formie nocnego koszmaru – że pewnego dnia staniesz się klasycznym „tatuśkiem z brzuszkiem” w Skodzie Fabii?

Odpowiadając na takie pytanie, zawsze boję się, że kogoś urażę – bo odnosisz się do żartu w książce. Myślę, że na brzuch mam małą szansę. Moim sojusznikiem jest własna niebywała zawziętość. Pod koniec wakacji miałem pięć, sześć kilo powyżej ulubionej wagi i zacząłem chodzić, nawet po dwadzieścia kilometrów dziennie. Parę tygodni później musiałem zacząć tyć, bo schudłem nie pięć, a niemal dziesięć kilo (śmiech).

A teraz już bardziej serio. Gdy rozmawialiśmy po papierowej premierze „Wodnika”, mówiłeś, że to raczej pojedyncza książka. A teraz w „szalonych liczbach” „Wyspy” wspominasz o planowanej trylogii. To ostateczna decyzja? Trzecia część już napisana?

Nie, trzecia część nie jest napisana, ale zaprojektowana w znaczeniu scenerii, tytułu, odrobinę struktury etc. Ale decyzja jest nie jest ostateczna (dlatego użyłem niemal zapomnianego słowa „umyślana”) tu w grę wchodzą i inne czynniki. Nie zapominajmy, że cykl ze Szczepanem jest najpierw wydawany w formie superprodukcji.

W „Wyspie” to nie zbrodnia, lecz relacje — popękane, toksyczne, czasem intuicyjnie budowane – niosą historię. Czy podczas pisania bardziej „słyszysz” emocjonalną dynamikę między bohaterami, czy raczej konstruujesz ją świadomie, jak element śledczej układanki? I czy dziś poprowadziłbyś którąś z tych relacji inaczej: coś dodał albo odjął?

Na początku konstruuję tak z grubsza, a potem jak wspominasz – już bardziej słyszę. Na tym etapie dochodzi do różnych zmian i ostatecznego uformowania się danego wątku. Ważne by odbywało się to w ramach fabuły, która określona jest także intrygą kryminalną. Raczej nic bym nie zmienił, ta powieść wydaje mi się dość precyzyjna w przekazie. Wątek, który mi jako autorowi wydaje się szczególnie ciekawy (a zarazem nieco oderwany od intrygi kryminalnej) to motyw Pauliny, żony, mamy, niejako zmuszonej przez męża do zmierzenia się z samotnym macierzyństwem w ramach istniejącego małżeństwa. Staram się wyłapywać z otaczającej rzeczywistości takie nieoczywiste wątki obyczajowe, rodzinne, życiowe i pochylam się nad nimi.

W „Wyspie” pojawia się kilka wyjątkowo wyrazistych postaci – choćby Maestro i jego córka, która staje się ofiarą już na początku historii. Jej relacja z ojcem – intensywna, nieoczywista, podszyta kompleksem Elektry – nadaje całej opowieści silny psychologiczny ton. Skąd wziął się pomysł na takich bohaterów i tak skonstruowaną, trudną relację?

Kiedy ktoś pyta o czym piszę, odpowiadam: o ludziach, miejscach oraz relacjach. Więc może pora na kompleks Elektry, jak piszesz? Ale tak szczerze to nie planowałem tego metodycznie. Jeśli pewne opisywane przez mnie relacje „wchodzą” w określone schematy psychologiczne, to jest wywołane pisarską intuicją.\

Maciej Gazownik zaczepia ludzi i wypytuje o wiarę – niby „nieszkodliwy wariat”, ale każdy, kto żyje w dużym mieście, spotkał kogoś podobnego. A Ty? Kiedy trafiasz na taką osobę, instynkt każe Ci przyspieszyć krok, czy przeciwnie – wchodzisz w rozmowę i sprawdzasz, dokąd Cię zaprowadzi?

Dobre pytanie, ale obawiam się, że raczej wolę obserwować z odległości (śmiech). Generalnie pisarz jest obserwatorem bardziej niż rozmówcą. Obserwowanie pozwala na niezbędny dystans, żeby uchwycić rzeczy jakimi są. Ale oczywiście to zależy od charakteru rozmowy. Jeśli nie jest grożąca – chętnie posłucham tego, co ludzie mają do powiedzenia, a mają bardzo wiele.

„Wyspa” to Twoje pierwsze wejście we wrocławski klimat – miasto, które potrafi być piękne, mroczne i chaotyczne jednocześnie. Długo dojrzewałeś do tego, żeby właśnie tam osadzić fabułę? No i czy wybór Trumienki, Nietoty i Vertigo był chłodną kalkulacją pisarską, czy raczej osobistą sympatią do tych miejsc?

Żyję we Wrocławiu od 2019 roku. Miejsca o których piszesz: byłem, sprawdziłem na własnej skórze, a z reguły i żołądku. Zasada u mnie jest taka, że jeśli jakieś miejsce lubię, to prędzej, czy później wyląduje u mnie w książce. Wspominanie istniejących, realnych miejsc, rzecz jasna wzmacnia scenerię oraz realizm powieści.

Akcja „Wyspy” toczy się na Biskupinie – przestrzeni stosunkowo niewielkiej, z ograniczoną liczbą bohaterów i wąską siatką zależności. A jednak upychasz w ten zamknięty mikrokosmos zaskakująco dużo tajemnic. Nie obawiałeś się, że czytelnik – mając tak małe „pole gry” przed oczami – rozszyfruje zagadkę szybciej niż planowałeś? Pisanie książki w tak ograniczonej przestrzeni to dla Ciebie wyzwanie czy wręcz odwrotnie – literacka zabawa?

Jak pewnie wiesz (bo śledzisz moja twórczość od początku), mam pisarską obsesję na punkcie miejsc niewielkich, zamkniętych, hermetycznych. Czy obawiam się, że czytelnik rozszyfruje zagadkę? Zawsze trochę się boję (śmiech), przez co może zostawiam czasem za mało tropów. Generalnie lubię lawirować w tej zamkniętej przestrzeni, a konstrukcyjnie stawiam na ilość nowych faktów, które wychodzą na jaw w toku śledztwa. Co zwłaszcza w drugiej części moich książek w domyśle nieco utrudni czytelnikowi tworzenie pełnego obrazu i mam nadzieję osiągnąć efekt odsłanianej mozaiki, na samym końcu.

Wyspa Miłości po zmroku potrafi być bardziej niepokojąca niż romantyczna. Bywasz tam nocą? Masz związane z tym miejscem własne wspomnienia – takie, które lepiej zapisać, czy takie, o których lepiej nie mówić głośno?

Nie wiem, czy jakieś pikantne! Wyspa Miłości znajdowała się bardzo blisko mojego miejsca życia i w czasie pisania książki, chodziłem tam chyba co dzień. Za każdym razem zauważałem coś innego, budowałem sobie tę wyspę. Tam za dużo ludzi nie ma, ale to jeszcze bardziej niepokojące, bo gdy się kogoś spotyka… no cóż. Trzeba przeczytać (śmiech).

W „Wyspie” pojawia się sporo par stojących na życiowym zakręcie – takich, które nie tyle się rozpadają, ile tkwią w zawieszeniu, w milczeniu, w niewygodnej bliskości. Skąd to się bierze: z Twojej obserwacji ludzi, intuicji psychologicznej, czy może z przekonania, że właśnie takie relacje najskuteczniej budują napięcie?

Jak wspominałem wyżej, to chyba najbardziej wychodzi w tym wątku Pauliny. Może intuicyjnie? Wszakże w relacjach coś się musi dziać. Opowiadam o tym, jak królewna poślubiła królewicza, ale nie o tym, co było przedtem, nie o bajce. O tym co się dzieje po tym, jak to zaczęli żyć „długo i szczęśliwie”.

I na zakończenie – co polecasz swoim czytelnikom na wieczory jako relaksujące „nico”?

Sam nie wiem, czy istnieje coś takiego – nawet jak mam ochotę na coś prostego, to zaraz się zżymam na fabułę. Ale chyba mogę polecić romkomy, zwłaszcza te z lat dziewięćdziesiątych. Są schematyczne i raczej proste, ale przynajmniej w tej prostocie uczciwe a ich przewidywalność znajduję relaksującą.

Rozmawiała: Anna Joanna Brzezińska

Zdjęcia: Łukasz Giza

Tags: wywiadWydawnictwo Literackie"Wyspa"Jędrzej Pasierski
Poprzedni post

„Polish Horror Story” w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie (recenzja)

abrzezinska

abrzezinska

Facebook Instagram LinkedIn

O NAS

Jesteśmy pasjonatami, których łączy kultura: literatura, krakowskie teatry, kina, koncerty, galerie, muzea... i wiele wiele innych.



Publikujemy, patronujemy, szerzymy, głosimy o KULTURZE i KULTURĘ. Nic w Krakowie się nie zdarzy bez czujnego oka KULTURAtki!



prezes@kulturatka.pl

  • GŁÓWNA
  • O NAS
  • REDAKCJA
  • WSPÓŁPRACUJEMY
  • PROJEKTY
  • PATRONUJEMY
  • NAPISZ DO NAS
Zaakceptuj ciasteczka

Używamy plików cookie, aby strona działała sprawnie i dopasowywała się do Ciebie. Możesz zaakceptować wszystkie lub zmienić ustawienia w każdej chwili.

Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zmień preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.