Wiedziałam. Mogłam spokojnie założyć się o butelkę Glenfiddicha, że Krystyna Lesińska jeszcze się odezwie. Nie wierzyłam ani przez chwilę, że „Jesień zapomnianych” była naszym ostatnim spotkaniem. Z takimi bohaterkami nie żegna się ot tak – one wracają po swoje. „Zima pożegnanych” oddaje głos Krystynie – emerytce, tej samej, która zachwyciła mnie swoją energią w „Wiośnie zaginionych”. Była policjantka po raz kolejny przekonuje, że nawet na emeryturze nie da się zamknąć drzwi przed prawdą.

„Czasem jednak trzeba podjąć ryzyko, bo powstrzymanie się przed działaniem może mieć jeszcze gorsze skutki”.
Krystynę Lesińską zaczepia młody chłopak z osiedla, znany z zagadywania ładnych dziewczyn, choć nie tylko… Mimo że nie wywarł na niej najlepszego wrażenia, zgadza się na spotkanie.
„To ten społecznie niezręczny typ, z jednej strony spragniony kontaktu, z drugiej nie bardzo potrafiący go nawiązać. Niby spokojny, niby grzeczny, ale jest w nim coś…”
W końcu, ile można plotkować przy kawie, czytać książki, oglądać seriale i spacerować z kijkami do nordic walking? Krystyna wie, że musi zaryzykować – bo tylko tak może wyrwać się z bezpiecznej rutyny i znów poczuć ten znajomy impuls, który przez lata prowadził ją na służbie.
Miłosz Najder otrzymał mejla z filmikiem przedstawiającym kobietę idącą samotnie przez las. Nie wie, kto go wysłał, ani kim jest tajemnicza blondynka. Początkowo wszystko wygląda na niegroźną pomyłkę, jednak kolejne nagrania budzą w Krystynie coraz większy niepokój. Dzięki pomocy wnuka udaje się jej namierzyć adres kobiety z nagrania, lecz zanim zdąży zdecydować, co dalej, z powodu zapalenia oskrzeli trafia do szpitala.
Sprawa przybiera dramatyczny obrót, gdy na jaw wychodzi informacja o podwójnym zabójstwie, które policja szybko uznaje za oczywiste. Krystyna nie godzi się z tą wersją wydarzeń i – mimo wieku, choroby oraz niezadowolenia córki – rozpoczyna własne śledztwo.
„Zima pożegnanych” to powieść dopracowana, spokojna i niezwykle dojrzała. Anna Kańtoch po raz kolejny udowadnia, że nie potrzebuje fajerwerków ani pośpiechu, by budować napięcie – wystarczą jej uważność, psychologia postaci i konsekwentnie prowadzona narracja. To kryminał, który działa bardziej na emocje i intuicję niż na efektowne zwroty akcji.
Największą siłą tej części pozostaje Krystyna Lesińska, choć obecność pisarza Olgierda Darskiego dodaje narracji nowy rytm i ciekawy punkt odniesienia. Jego urok osobisty i doświadczenie ze stoiska w MediaMarkcie zjednują mu nie tylko rozmówców, ale i czytelnika, skutecznie równoważąc ton tej historii. Nie bez znaczenia są też Bifur i Bafur – koci duet, który trafia pod jego opiekę i miękko rozbraja napięcie.
Sama intryga jest misternie skonstruowana, pełna fałszywych tropów i emocjonalnych pułapek, a rozwiązanie pozostawia ten charakterystyczny dla Kańtoch ciężar – nie ulgę, lecz refleksję.
I właśnie dlatego mam odwagę napisać: to najlepsza część tej serii. Najdojrzalsza, najbardziej przejmująca i najbardziej ludzka.
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Zima pożegnanych
Autor: Anna Kańtoch
Wydawnictwo: Marginesy
Data premiery: 11.03.2026
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Marginesy.
