Wyjazd do sanatorium to świetny sposób, by połączyć wypoczynek z regeneracją zdrowia. Ale nie wtedy, gdy jedziesz na turnus z Zosią Słoneczko – jej znakiem rozpoznawczym są nie tylko przepyszne bezy, lecz także wyjątkowy talent do wpadania w kłopoty. W Dulawce Zosia tym razem nie ma czasu na słodkości: wraz z kuzynką Krysią Pająk nawywijały tak, że aż Wacek trupem padł i to dosłownie 😉 A kiedy człowiek wpada w takie kabały, zostaje tylko telefon do przyjaciółek … a najlepiej do dwóch: dziennikarki Magdaleny Setki i właścicielki salonu fryzjerskiego Basi Ciętej. Zosia wie jedno: jeśli one nie pomogą, to będzie kryminał. Tym bardziej, że sama nie ma pewności, czy przypadkiem… nie jest morderczynią.
Dom zdrojowy Dulawka – niby miły pensjonacik wśród górskich sosen i potoków, ale spokoju raczej nikt tu nie zazna – nawet podczas kąpieli leśnej. A do pysznego ciasteczka też nie ma co się zbyt szybko przyzwyczajać, o czym boleśnie przekonają się nasze samozwańcze „detektywki”.
„Czas leci i niestety przemiana materii zwalnia. Niewinny kilogram, który do tej pory znikał po dwóch wyjściach na rower, teraz nie będzie chciał już tak łatwo pani opuścić. Zostanie i z chęci przytuli się do niego kolejny”.
Kobiety nie tracą jednak czasu na użalanie się: obierają odważną strategię i ruszają do działania. W końcu trzeba ratować Zosię Słoneczko – zanim Dulawka zamieni się w prawdziwe miejsce zbrodni.
Czy Setka i Cięta ogarną sanatoryjny galimatias? I czy wyjdą z niego cało – mimo czarów, ziółek i hipnozy?
Najmocniejszą stroną tej historii są bohaterki i ich chemia: Zosia i Krysia działają na zasadzie kontrastu (spokój kontra żywioł), a Setka z Ciętą dorzucają do tego jeszcze ironię, pewność siebie i odwagę, by zadawać niewygodne pytania – nawet jeśli wypadałoby akurat „oddychać przeponą” albo „wyciszać czakry”. Bohaterowie drugoplanowi też robią świetną robotę: idealnie wpasowują się w uzdrowiskową scenerię i dokładają do niej kolejne warstwy absurdu, ploteczek i podejrzeń.
„- Czy ktoś tu jest normalny?…
– Wszyscy opętani… Szatan szaleje.”
I jeśli zastanawiacie się, jaki w sanatorium panuje klimat, to ten dialog powinien powiedzieć wam wszystko. Autorka utrzymuje świetny balans: jest zabawnie, ale wciąż z kryminalnym haczykiem. Nie ma co się dłużej zastanawiać – Dulawka czeka. Pamiętajcie tylko o prowiancie: pomidorki i inne warzywne przekąski. I nie ma, że „wolę słodkie” – dieta i postanowienie poprawy wprowadzamy w życie od pierwszej strony 😉 No i koniecznie o pełnych termosach.
Książka idealna na poprawę humoru – lekka, szybka, pełna dialogów i sytuacyjnych absurdów, które potrafią rozbroić największego ponuraka. A zakończenie zostawia bardzo obiecującą furtkę, więc jeśli polubicie Setkę i Ciętą, jest spora szansa, że to nie było Wasze ostatnie spotkanie… Ja na pewno jeszcze się z nimi spotkam.
Moja ocena: mocne 8/10.
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Dom zdrojowy Dulawka
Autor: Agnieszka Płoszaj
Wydawnictwo: Wydawnictwo Prozami
Data premiery: 10.04.2026
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Prozami

