Z poezją Alka Skargi spotykam się już po raz kolejny. Zawsze jest to spotkanie z liryką nieoczywistą, wymagającą i pełną odniesień. Nie inaczej było tym razem.

Poezja Alka Skargi nie należy do kategorii tekstów, które czyta się szybko i bez skupienia – pełna jest odwołań do kultury, filozofii i historii. To poezja wymagająca, konsekwentnie realizująca własny projekt artystyczny, przeznaczona dla odbiorców, którzy chcą ruszyć w podróż pełną ukrytych znaczeń. To rodzaj intelektualnej gry pełnej metafor i erudycyjnych odniesień.
Autor nie próbuje przypodobać się odbiorcy prostotą przekazu. Wręcz przeciwnie – zmusza nas do myślenia. Już otwierający tom wiersz pt. „Mędrzec wieku ze stulecia dziewczyną” można potraktować jako swoisty manifest poetycki autora. Skarga zestawia tu figurę mędrca i dziewczyny, tworząc przypowieść o spotkaniu doświadczenia z młodością, wiedzy z wyobraźnią. Rzeczywistość podlega nieustannej transformacji: las staje się „kolorowanką”, a „epopeja mądrości dobiega końca”. Wiersz przypomina surrealistyczny sen, w którym logika ustępuje miejsca skojarzeniom. Jednocześnie można go odczytywać jako refleksję nad współczesną kulturą, gdzie dawne autorytety tracą znaczenie, a świat zmienia się szybciej, niż jesteśmy w stanie go opisać.
Podobną strategię odnajdziemy w utworze pt. „Eremita Syzyf”. Autor sięga po mitologiczną postać, ale nie interesuje go klasyczna interpretacja mitu. Syzyf Skargi nie wtacza głazu na górę – wspina się „na serca szczyt”, walczy ze strachem, samotnością i własnym wnętrzem. W jednym z najmocniejszych fragmentów podmiot liryczny przyznaje: „wspinam się, jak najlepszy himalaista, sam sam na sam z ciemnością, strachem i widmem”. Wiersz zyskuje wymiar egzystencjalny, a jednocześnie zachowuje religijny ton obecny w obrazie „gorejącego krzaka”, który przywołuje biblijne skojarzenia.
Szczególnie interesujący jest także utwór pt. „LHC w scriptorium”, gdzie autor konfrontuje dwa pozornie odległe światy: średniowieczne skryptorium i współczesną naukę. Benedyktyni spotykają się tu z Wielkim Zderzaczem Hadronów, a refleksja nad kopiowaniem ksiąg przechodzi w rozważania o standaryzacji współczesnego człowieka. W puencie pojawia się gorzka diagnoza: „nie odróżnisz znaku od znaku, litery od litery, przebiegu od przebiegu, milczenia od milczenia”. Skarga zdaje się pytać, czy rozwój cywilizacji nie prowadzi przypadkiem do utraty indywidualności.
Największą siłą tomu jest jego intelektualny rozmach. Autor swobodnie porusza się między mitologią, historią, religią, polityką i nauką. Nie interesuje go poezja intymnego wyznania ani minimalistyczny zapis codzienności. Buduje raczej wielką panoramę idei, w której współczesność oglądana jest przez pryzmat całych wieków kultury.
„Ja również starszy, a przy tym świadek” nie jest tomem dla każdego. Wymaga skupienia, cierpliwości i gotowości do wielokrotnego odczytywania tych samych wersów. Czytelników poszukujących poezji bardziej intuicyjnej może zmęczyć. Dla odbiorców ceniących literacką erudycję i filozoficzne poszukiwania będzie jednak interesującym spotkaniem z autorem, który konsekwentnie buduje własny, rozpoznawalny język poetycki.
Autorka recenzji: Monika Matura
Tytuł: Ja również starszy, a przy tym świadek
Autor: Alek Skarga
Książka dostępna tutaj.