Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda dobro? I czy wszystko, co pożyteczne, rzeczywiście musi być dobre?

Vincent Vin w „Prześmiewcy” nie podaje prostych odpowiedzi. Zamiast tego zabiera czytelnika do świata, w którym granica między dobrem a złem zaciera się z każdą kolejną stroną, a moralne drogowskazy przestają wskazywać właściwy kierunek.
Nad wszystkim nieustannie krąży Kruk Prześmiewca – złowieszczy zwiastun chaosu. Obserwuje, podpowiada, prowokuje. Jest cieniem, od którego nie sposób uciec, a jego obecność wyczuwalna jest nawet wtedy, gdy pozostaje poza kadrem wydarzeń.
W tej podróży towarzyszy nam narrator, który od czasu do czasu puszcza do nas porozumiewawczo oko, jakby wiedział więcej, niż zamierza zdradzić. I właśnie dlatego tak łatwo dajemy się wciągnąć w tę niepokojącą grę.
Logan Blue bez wątpienia nie był zwykłym dzieciakiem zamieszkującym chicagowskie przedmieścia. Przyznaję, że po scenie z martwymi szopami odczuwałam wobec niego raczej odrazę niż sympatię. A jednak nie mogłam się z nim rozstać. Już od najmłodszych lat był wyrafinowanym krętaczem i arcymistrzem manipulacji.
„Błyskotliwość jego umysłu pozwalała mu tworzyć własne scenariusze; rozdawał szczęśliwe karty, nie nosząc przy tym ciasnej kamizelki krupiera”.
Drapieżnik w ludzkiej skórze.
Przy Loganie pozostali bohaterowie sprawiali wrażenie pionków przesuwanych po planszy zgodnie z czyimś misternym planem. A jednak potrafili zwrócić na siebie uwagę.
Szczególnie Alan, określany mianem „szanowanego krytyka i recenzenta erotyzmu na dużym ekranie swojego telewizora”. Darmozjad pełną gębą – typ bohatera, którego obecność irytuje od pierwszej sceny, ale którego trudno zignorować. Nie pamiętam, kiedy ostatnio bohater literacki działał mi na nerwy z taką skutecznością. Ale skoro wywołał we mnie aż tyle emocji, to znaczy, że autor wykonał kawał dobrej roboty.
Czy zakończenie było spektakularne? Być może. Na pewno było mocniejsze i bardziej bezczelne, niż się spodziewałam.
Vincent Vin do samego końca trzyma kilka asów (a może raczej czarnych kruków) w rękawie i nie pozwala czytelnikowi za wcześnie uwierzyć, że rozgryzł jego plan. Kiedy ostatni element układanki trafia na swoje miejsce, pozostaje jedynie usiąść i przez chwilę poukładać sobie wszystko w głowie.
Tak jak Logan Blue wyróżniał się na tle swoich rówieśników, tak „Prześmiewca” wyróżnia się na tle książek, które czytałam w ostatnim czasie. To mroczna, bezkompromisowa historia, która nie boi się zaglądać w najciemniejsze zakamarki ludzkiej psychiki i zadawać niewygodnych pytań o naturę zła.
Bo przecież:
„Za marzeniami trzeba podążać, a czasem pomóc losowi, aby się zrealizowały”.
Tylko że Vincent Vin bardzo przewrotnie pokazuje, że nie każde marzenie prowadzi do szczęśliwego zakończenia.
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Prześmiewca
Autor: Vincent Vin
Wydawnictwo: Wydawnictwo Borgis
Data premiery: 19.06.2026
Za egzemplarz dziękuję Autorowi.