Muzyka łagodzi obyczaje? Niekoniecznie. W „Akordzie” W.P. Rdzanka jeden odnaleziony utwór staje się początkiem historii, w której stawką jest znacznie więcej niż rozwiązanie kryminalnej zagadki. To opowieść o granicach nauki, sile technologii i świecie, w którym człowiek może przestać być najinteligentniejszym uczestnikiem gry.

Choć fabuła rozpoczyna się od muzycznej tajemnicy, bardzo szybko prowadzi czytelnika w rejony związane z rozwojem nowoczesnych technologii i sztucznej inteligencji.
Może dlatego, że AI przestała być już wyłącznie tematem książek i filmów, a stała się częścią naszej codzienności, stąd właśnie ten wątek wciągnął mnie najmocniej. Z dużym zainteresowaniem śledziłam losy Projektu Genesis i towarzyszące mu dylematy. Bo im bardziej zachwycamy się możliwościami AI, tym częściej pojawia się pytanie: gdzie leży granica między postępem a utratą kontroli?
Autor kreśli momentami niemal apokaliptyczną wizję przyszłości, w której technologia stworzona, by chronić ludzi, może obrócić się przeciwko nim. To właśnie te rozważania wydały mi się najbardziej niepokojące, bo trudno traktować je wyłącznie jako literacką fikcję:
„Kiedy naprawdę zacznie myśleć samodzielnie, człowiek będzie dla niej przeszkodą, nie panem”.
Ewa Dzik i Zyga Fiszer to duet, który od razu przykuł moją uwagę. Od początku miałam jednak wrażenie, że wkraczam do historii, która rozpoczęła się dużo wcześniej. Między bohaterami wyczuwalne są niedopowiedzenia, dystans i emocje, których źródła mogłam się jedynie domyślać. To właśnie przy ich relacji najbardziej odczułam brak znajomości pierwszego tomu.
Równie ciekawie wypadła relacja Viper i Joanny. W świecie zdominowanym przez sztuczną inteligencję, zagrożenia i wielkie idee autor nie zapomina o emocjach. A o tych potrafi pisać z dużą wrażliwością.
„Kolejne chwile przemknęły niczym niespodziewany radosny wybuch wiosny w środku ponurej jesieni, gorący i pełen jasnego światła”.
Coraz rzadziej trafiam na autorów, którzy potrafią opisywać uczucia w tak subtelny, a jednocześnie poruszający sposób. Dlatego momentami żałowałam, że wątki obyczajowe nie zostały rozwinięte nieco szerzej.
Paradoksalnie, właśnie dlatego, że większość historii jest tak precyzyjnie skonstruowana, jeden element szczególnie zwrócił moją uwagę. Przelot nad oceanem w kontenerze z butelkami wina wydał mi się nieco mniej przekonujący niż reszta fabuły. To moment, w którym thriller technologiczny na chwilę skręca w stronę sensacyjnych fajerwerków. Nawet James Bond mógłby unieść tu z lekkim niedowierzaniem brew😉
Dużą przyjemność sprawiło mi również odkrywanie historycznych i kulturowych tropów rozsianych przez autora. Motyw zaginionej kantaty Georga Philippa Telemanna oraz wizyta w Pałacu Promnitzów w Żarach okazały się czymś więcej niż tylko tłem dla fabuły. A sam pałac skutecznie rozbudził moją ciekawość i trafił na listę miejsc, które chciałabym zobaczyć na własne oczy.
Im więcej czytam i słyszę o rozwoju sztucznej inteligencji, tym bardziej fascynują mnie historie pokazujące nie tylko jej możliwości, ale również konsekwencje jej aktywności. „Akord” wpisuje się w ten nurt bardzo dobrze, zostawiając czytelnika z refleksją, że przyszłość, o której jeszcze niedawno czytaliśmy w książkach, być może właśnie dzieje się na naszych oczach.
„Akord” to nie tylko thriller technologiczny, ale także opowieść o ludzkich ambicjach, lękach i cenie, jaką możemy zapłacić za przekraczanie kolejnych granic.
A jeśli będziecie rozważać lekturę tej książki przy lampce beaujolais nouveau, to zdecydowanie polecam wybrać fotel zamiast kontenera😉
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Akord
Autor: W.P. Rdzanek
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Data premiery: 05.05.2026