Jak wiele ciemności człowiek jest w stanie w sobie pomieścić?
Po lekturze „Widzę, że interesuje cię ciemność” nie jestem pewna, czy chciałabym znać odpowiedź na to pytanie. Bo nie chodzi tutaj o mrok ukrywający się w lesie, czy na opustoszałych ulicach. Chodzi o ten znacznie bardziej niepokojący, skrywany pod warstwą przemilczeń, poczucia winy i obojętności.

Do Busłowego Sadu trafia Andrij Hajster, psycholog kryminalny współpracujący z policją. Ma pomóc w odnalezieniu zaginionej dziewczynki. Im dłużej jednak przebywa w miasteczku, tym wyraźniej dostrzega, że zaginięcie dziewczynki jest tylko jedną z wielu skrywanych tu tajemnic.
Od początku czułam, że nie będzie to historia, w której najważniejsza okaże się odpowiedź na pytanie „kto?”. Znacznie bardziej interesowało mnie „dlaczego?”. Dlaczego ludzie milczą. Dlaczego odwracają wzrok. Dlaczego czasem tak łatwo przychodzi nam akceptować zło, jeśli tylko nie dotyka bezpośrednio nas samych.
Autor bardzo umiejętnie podsyca tę niepewność. Odsłania karty powoli, pozwalając czytelnikowi błądzić po omacku wraz z Andrijem. Każdy nowy trop rodzi kolejne pytania, a granica między tym, co rzeczywiste, a tym, co podpowiadają strach i wyobraźnia, staje się coraz mniej wyraźna. Dzięki temu napięcie nie wynika wyłącznie ze śledztwa, ale również z atmosfery, która gęstnieje z każdą stroną.
Dużą siłą tej powieści są również bohaterowie. Andrij Hajster nie jest nieomylnym ekspertem, który zawsze ma odpowiedź na każde pytanie. To człowiek mierzący się z własnymi demonami i próbujący odnaleźć sens w świecie pełnym chaosu. Raz motywuje się hasłem „sram i gram”, innym razem zwyczajnie nie wie, co robić dalej. Ale właśnie dzięki tej nieidealności przez całą książkę miałam ochotę podążać jego śladem i sprawdzić, dokąd zaprowadzi go ta historia.
Z kolei Charyton zdecydowanie zasługuje na osobne wyróżnienie. To jedna z tych postaci, których nie da się pomylić z żadną inną. Choć przyznam, że czerwony płaszcz również robi swoje. 😉
W pamięci szczególnie pozostała mi myśl, że dzieci nie powinny umierać. To oczywiste, a jednak właśnie te słowa najlepiej oddają emocjonalny ciężar tej historii. Bo pod warstwą tajemnic i śledztwa kryje się opowieść o stracie, bólu, nadziei i uporze, który każe wierzyć do końca, nawet wtedy, gdy wszystko wokół zdaje się tę nadzieję odbierać.
Nie zabrakło również momentów, które wywoływały uśmiech. I choć trudno nazwać tę książkę lekką, znalazło się w niej kilka scen skutecznie rozładowujących napięcie. Przy okazji utwierdziłam się też w przekonaniu, że warto interesować się sztuką. 😉
A skoro już o sztuce mowa, wiedzieliście, że powieść „Widzę, że interesuje cię ciemność” Illariona Pawliuka doczekała się adaptacji teatralnej? Mam nadzieję, że kiedyś będziemy mogli zobaczyć ją również na deskach polskich teatrów.
Jedno jest pewne: po tej lekturze króliki nie mają co liczyć na mój bezwarunkowy zachwyt. 😉
Wizyta w Busłowym Sadzie nie należała do najprzyjemniejszych. Było zimno, mrocznie i momentami bardzo niewygodnie emocjonalnie. Ale jeśli ktoś zapytałby mnie, czy było warto, bez wahania odpowiedziałabym: tak. „Widzę, że interesuje cię ciemność” to misternie utkana opowieść, pełna symboli, tajemnic i pytań, które długo nie pozwalają o sobie zapomnieć.
A Ty? Wybrałbyś truskawkę czy borówkę? 😉
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Widzę, że interesuje cię ciemność
Autor: Illarion Pawliuk
Wydawnictwo: Wydawnictwo Insignis
Data premiery: 29.07.2026
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Insignis