Iran ma różne oblicza. W mediach często przedstawiany jest jako wrogie i zamknięte na Zachód państwo. W masowej wyobraźni jawi się jako gniazdo religijnych ekstremistów. Ale Iran to także kraj Persów, dumnych ze swojej historii i kultury. To jedna z najstarszych cywilizacji na świecie, która zrodziła bogatą literaturę i niezwykłą architekturę.
W 2009 roku Maziar Bahari był dziennikarzem „Newsweeka”. Mieszkał w Londynie wraz ze swoją narzeczoną Paolą, która była w ciąży. Mimo to, postanowił powrócić na parę dni do swojego kraju, by relacjonować wybory prezydenckie. Podobnie jak wielu innych Irańczyków, miał nadzieję, że wygra je Mir Hosejn Musawi – człowiek, który opowiedział się za bardziej otwartą i demokratyczną interpretacją islamu. Zamiast radości z szansy na zmiany w kraju i szybkiego powrotu do ukochanej, Maziar trafił do więzienia, z absurdalnym oskarżeniem o szpiegostwo.
„A potem przyszli po mnie” to książka opowiadająca o 118 dniach, jakie dziennikarz spędził w osławionym więzieniu Ewin. To opis brutalnego śledztwa, fizycznej przemocy i psychicznego znęcania się. W szerszym ujęciu jest to także przedstawienie „od środka” irańskiego reżimu: jego lęków, obsesji i strategii postępowania. Oprócz aspektów politycznych, jest to również wzruszające świadectwo odwagi, nadziei oraz wiary w siłę miłości.
Opowieść Maziara pokazuje skomplikowane losy Iranu przez pryzmat jednej rodziny, której członkowie wielokrotnie cierpieli z powodu następujących po sobie reżimów. W czasie długich godzin spędzanych w ciasnej i ciemnej sali, często po brutalnych przesłuchiwaniach, Maziar Bahari rozmawiał w myślach ze swoim ojcem oraz siostrą, którzy w przeszłości również byli uwięzieni i przechodzili przez piekło tortur. Starał się także wracać we wspomnieniach do swojego domu w Londynie i narzeczonej. Nie zapomniał także o matce, której siła imponowała mu całe życie. Ogromną samotność i bezsilność próbował pokonywać wiarą w rychłe spotkanie z osobami, które kocha.
W osobistej i szczerej relacji dziennikarza widać niezwykle uczuciowe podejście do życia, chociażby poprzez odwoływanie się do poezji, która w perskiej kulturze odgrywa rolę szczególną. Życie Maziara i jego rodzinny jest też – podobnie jak losy wielu innych, irańskich rodzin – naznaczone piętnem historii, która pokazuje, że kraj ten od pokoleń rządzony jest przez tyranów. Książka jest także dowodem na to, że Irańczycy są otwarci na świat i gotowi na budowanie demokratycznego społeczeństwa.
„A potem przyszli po mnie” jest również uniwersalną opowieścią o każdej jednostce, której przyszło mierzyć się z totalitarną rzeczywistością. Pokazuje, że tyrania może mieć wiele twarzy i różne uzasadnienia swej władzy, za każdym razem jednak jest równie niesprawiedliwa i okrutna.
Recenzowała Justyna Janusz
„A potem przyszli po mnie”
Maziar Bahari
Aimee Molloy
Prószyński i S-ka