Kulturatka.pl - wydarzenia kulturalne w Krakowie
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Literatura i gry planszowe
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne i wydarzenia
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci
Kulturatka.pl – wydarzenia kulturalne
  • Literatura i gry planszowe
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne i wydarzenia
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Kulturatka.pl – wydarzenia kulturalne
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Home Subiektywnie Recenzje

Życia sobie nie wymyślimy – recenzja „Opowieści o miłości i mroku”

przez Redaktor
9 kwietnia 2016
w Recenzje, Banner, Subiektywnie, Misz-masz
Czas czytania: 2 minuty

opowieść o miłości i mroku„Humory, melancholia, kapryśność – widać, że serce jeszcze młode”.

Tak w apogeum rozpadu Fani kwituje jej postawę teść. Bo i cóż innego czuć ma Fania, skoro zamiast męskiego romantyka z młodzieńczych fantazji jest Arieh – nieporadny intelektualista, którego egzemplarze wydanej książki wykupuje z księgarni jego przyjaciel, by nie było mu przykro. Jerozolima również nie ta. Miała być jak pustynia zamieniająca się w ogród, a  jest taka po 1947 roku: wojna, kolejki po żywność i mieszkanie przekształcone w schron dla wszystkich sąsiadów. Jedyną ostoją Fani jest jej syn – Amos oraz opowiadane mu historie.

„Opowieść o miłości i mroku” jest debiutem reżyserskim Natalie Portman, która zagrała rolę głównej bohaterki – Fani. Scenariusz pisała z przerwami niemal 10 lat. Film jest ekranizacją autobiograficznej powieści Amosa Oza, który obecnie jest uznawany za najwybitniejszego pisarza izraelskiego.

Ekranizacja jest bogatą, poetycką narracją trzech postaci: dziesięcioletniego Amosa wrażliwym okiem obserwującego przemianę, jakiej ulega Fania, dorosłego autora z perspektywy czasu spoglądającego na młodość i enigmatycznej matki przyszłego pisarza, która słowem kreuje świat chłopca
i swój własny. Czynność opowiadania ma więc pierwiastek boski: stwarza rzeczywistość, odmienia ją, nawet przedłuża życie, a przynajmniej czyni je bardziej znośnym.

Żaden kadr melancholijnie kreślonej „Opowieści…” nie pozostaje bez znaczenia. Natalie Portman karmi widza zdjęciami Sławomira Idziaka (tego samego, który współpracował z Kieślowskim), bezbłędnie oddającymi liryzm nieprzerwanie towarzyszący fabule. Bez znaczenia nie pozostają też słowa, ich moc ukazuje nie tylko opowiadająca Fania, ale także Arieh, który wciąż tłumaczy Amosowi etymologię i pokrewieństwo wyrazów. Wokół słowa i obrazu obraca się więc nie tylko widz, ale też sam Amos stający przed wyborem: racjonalizm i opanowanie ojca czy wyobraźnia i emocjonalność matki. W przypadku widza szala niebezpiecznie przechyla się na stronę Fani, trudno bowiem oprzeć się Portman: tajemnicza, niepokojąca, fascynująca jak historie bohaterki.

Można powiedzieć, że reżyserski debiut Natalie Portman to film o młodości wybitnego pisarza, o głębokiej więzi matki i syna albo o narodzinach niepodległego Izraela przedstawionych z perspektywy przeciętnej rodziny. Ale „Opowieść o miłości i mroku” jest tak naprawdę o czymś jeszcze zwyczajniejszym – o każdym człowieku: nieustannych rozczarowaniach wobec rzeczywistości, która rzadko okazuje się być choć w połowie piękna jak ta z wykreowanych w młodości scenariuszy. O powracającym żalu, codziennie dręczącym duszę w imię niewłaściwie dokonanych wyborów, źle obranych ścieżek.  O miejscach i ludziach, którzy istnieją tylko w naszych głowach. O tym, jak jeden obraz, jedno słowo, jedno spojrzenie zaważa na naszym dzisiejszym „ja” i jak mały wpływ mamy na to, które to będą słowa, obrazy i spojrzenia, a wyrzeczenie się własnej tożsamości przez nie stworzonej jest praktycznie niemożliwe.

Tytułowe miłość i mrok można by więc bez wahania zamienić na jedno słowo: życie. Na ekranie zobaczymy to należące do Amosa dorastającego pod okiem popadającej w rozpacz matki i nieradzącego sobie ze sobą ojca. Szybko jednak okaże się, że to nasze własne życie, tylko przeniesione przez Portman do Jerozolimy i dużo piękniejsze wizualnie.

Tags: recenzjaAmos Ozkino Agrafkanatalie portmanOpowieść o miłości i mroku
Poprzedni post

Wstrząsające historie prosto z sali sądowej

Następny post

„Postrzał” sztuki na wynos (recenzja)

Redaktor

Redaktor

Następny post
„Postrzał” sztuki na wynos (recenzja)

"Postrzał" sztuki na wynos (recenzja)

Facebook Instagram LinkedIn

O NAS

Jesteśmy pasjonatami, których łączy kultura: literatura, krakowskie teatry, kina, koncerty, galerie, muzea... i wiele wiele innych.



Publikujemy, patronujemy, szerzymy, głosimy o KULTURZE i KULTURĘ. Nic w Krakowie się nie zdarzy bez czujnego oka KULTURAtki!



prezes@kulturatka.pl

  • GŁÓWNA
  • O NAS
  • REDAKCJA
  • WSPÓŁPRACUJEMY
  • PROJEKTY
  • PATRONUJEMY
  • NAPISZ DO NAS
Zaakceptuj ciasteczka

Używamy plików cookie, aby strona działała sprawnie i dopasowywała się do Ciebie. Możesz zaakceptować wszystkie lub zmienić ustawienia w każdej chwili.

Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zmień preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Literatura i gry planszowe
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne i wydarzenia
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.