IGOR BREJDYGANT „UWOLNIONA” (RECENZJA)
Nie ukrywam, że książki Igora Brejdyganta już dawno wskoczyły na listę moich ulubionych, dlatego zawsze z przyjemnością i nutką ekscytacji sięgam po jego nowe powieści. Nie inaczej było z „Uwolnioną”, w której autor serwuje nam historię, której bohaterowie zostają wplątani w śmiertelnie niebezpieczną intrygę, z której nie każdy z nich wyjdzie cało. Dlatego, że w walce o władzę nie ma żadnych zasad i nigdy tak do końca nie wiadomo, kto jest w niej wrogiem, a kto przyjacielem.

Akcja książki toczy się dwutorowo: pierwsza oś fabularna to rok 1989. Rok bardzo ważny w historii Polski, a także innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. To właśnie wtedy rozpoczął się upadek europejskiego komunizmu oraz droga tych państw do wolności. To rok, w którym ceniona dziennikarka śledcza (Krystyna Swoboda) wyjeżdża z Polski. Ma za zadanie przygotować przełomowy tekst o walczącej o wolność Europie. Towarzyszy jej fotoreporter Paweł, z którym przeżywa płomienny romans i wplątuje się w sprawy, które rzucają cień na kolejne pokolenia. Drugi tor narracji, to wątek opisujący współczesne wydarzenia, w których Krystyna wraz ze swoją córką Julią próbują uporać się ze stratą przyjaciela, w którego samobójstwo żadna z nich nie wierzy. Julia jest w stanie poświęcić wszystko, aby winni jego śmierci zostali ukarani. Nie sobie zdaje jednak sprawy, że zadziera z bezwzględną mafią, a prawda wstrząśnie nie tylko jej życiem, ale wszystkimi.
Zachęcam każdego, by sięgnął po „Uwolnioną” i poczuł na własnej skórze emocje, jakie towarzyszą przy odkrywaniu kolejnych elementów tej historii. Igor Brejdygant po raz kolejny udowadnia, że posiada niesamowity talent do tworzenia intrygującej fabuły oraz niezwykle interesujących postaci. Uważam, że postać głównej bohaterki – Julii Swobody jest wykreowana w sposób genialny. Pod wieloma względami przypomina mi mnie samą (no może z małymi wyjątkami, choćby stanem konta bankowego), więc może również dlatego tak dobrze mi się czytało tę powieść. Także bohaterowie drugiego i trzeciego planu są ciekawi i zapadający w pamięć, choćby Wagon (wierny kibic Legii) ze swoją „gramatyką uproszczoną” czy Zdzichu – stary komuch, co o suchym pysku do poważnych rozmów nie siadał.
Uważam, że „Uwolnioną” warto przeczytać ze względu na poruszany temat. Ja, podobnie jak jeden z głównych bohaterów książki – aspirant Tomasz Bury, praktycznie nic nie pamiętam z czasów PRL, dlatego też chłonę jak gąbka wszelkie opowieści o tym wyjątkowym okresie. Chcę posiadać jak największą wiedzę, na temat czasu przemian i walki o lepszy kraj nad Wisłą. Walki, która przyniosła wolność, której możemy dziś doświadczać i to wydaje się, że znów pełną piersią.
„Uwolniona” to również historia o trudnej relacji między umierającą matką, a zbuntowaną w przewrotny sposób córką. Stopniowo odkrywamy wartości, jakie im przyświecały w życiu i poznajemy mężczyzn, którzy w nim odgrywali kluczową rolę (niekoniecznie będąc mistrzami rzemiosła). Jest również i miłość – czymkolwiek ona jest i cokolwiek ona oznacza.
Książkę tę można przeczytać w jeden wieczór, aczkolwiek jednocześnie żal kończyć tak szybko, tak doskonałą lekturę. Nie brakuje tu emocji i napięcia, a świetny styl autora (ze swoimi wielokrotnie złożonymi i zakręconymi na swój sposób zdaniami) sprawia, że książkę pochłania się z dużym zainteresowaniem. Ja osobiście przy okazji nauczyłam się kilku nowych słówek.
Nie wiem tylko czy powinnam się martwić, że jestem już na ostatniej prostej do „niepodzwaniającej już niczym czterdziestki”, czy cieszyć ostatnimi miesiącami „podzwaniającej jeszcze trochę młodością trzydziestki”. Mam nadzieję, że kolacja zakończona crème brûlée rozwieje moje wątpliwości.
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Uwolniona
Autor: Igor Brejdygant
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Data premiery: 05.06.2024
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak.
