Katarzyna Chlebny przygotowała dla nas kolejną, muzyczną premierę w Teatrze Proxima. Tym razem na tapet wzięła wokalistę Republiki – Grzegorza Ciechowskiego.
Grzegorz Ciechowski (Piotr Sieklucki) umiera, ale w przedziwny sposób zostaje zawieszony pomiędzy życiem a śmiercią. Jawą a snem. A my będziemy śledzili jego losy w tym dziwnym stanie, gdy będzie wspominał, konwersował ze śmiercią i śpiewał. Całość spektaklu polega bowiem na tym, że Ciechowski targuje się ze Śmiercią (Katarzyna Chlebny) o kilka kolejnych chwil życia. Na co ona przystaje, jednak w zamian za to każe pisać sobie teksty i wykonywać utwory. Na co bohater przystaje i w ten oto sposób otrzymujemy wykonane na żywo piosenki Republiki, swoiste największe hity.
A więc Ciechowski pisze kolejne teksty i śpiewa, ale wiemy, że kiedyś nastąpi koniec. Zanim jednak to nastąpi, to piosenki dają mu głos, bo sam niewiele mówi, one stają się odpowiedziami na pytania, które zadaje Śmierć. A pomiędzy nimi usłyszymy kilka z faktów o jego życiu. Troszkę o miejscu urodzenia, początkach kariery, pomidorach na Jarocinie, czy jego miłościach. Piotr Sieklucki w roli Ciechowskiego wypada znakomicie. Śpiewa świetnie, nieco przywodzi na myśl Ciechowskiego, ale to na własnych warunkach.
Sama śmierć żali się, że ma dużo pracy. Daleko jej jednak do naszych standardowych wyobrażeń. Na krakowskiej scenie bliżej jej do szalonej Harley Quinn. Wspomnianej dwójce towarzyszy jeszcze nieco abstrakcyjnie, kanapka z serem, która była podobno ulubionym posiłkiem Ciechowskiego. Bardzo urocza kanapka, należy wspomnieć, która rozmawia z nim o jego ukochanej, prosi, żeby nie odchodził. Na nic się jednak to zdaje.
Scenografia zachwyca. Po obu stronach sceny widzimy muzyków skrytych za niby to żywopłotem, a po środku znajduje się konstrukcja, na której szczycie / podeście znajduje się tytułowy bohater. A poniżej, niby to w otchłani, śmierć, która bawi się telefonami i pociąga za sznurki. Dosłownie.
Katarzynę Chlebny w muzycznej odsłonie miałam okazję widzieć między innymi jako Korę („Kora. Boska”) czy Lisę Marley („Byłam żoną Boba Marleya”). Obie kreacje były wprost wyśmienite. Aktorka, co warto wspomnieć, nie boi się jednak również stanąć po drugiej stronie i wyreżyserować spektakl. Tak było w przypadku Kory i tak jest w przypadku sztuki „Nie pytaj. Ciechowski”. To jej kolejny udany spektakl, który jest przede wszystkim dziełem pełnym muzyki. Dla fanów będzie to sentymentalna podróż. Nie jest to jednak biografia sensu stricto, otrzymujemy bowiem tylko poszlaki, które musimy rozwiać samodzielnie. Bliżej jej do koncertu ze szczyptą biografii. Całość wypada naprawdę znakomicie.
Autorka recenzji: Monika Matura
Tytuł: Nie pytaj. Ciechowski
Obsada
Piotr Sieklucki, Katarzyna Chlebny, Kacper Olszewski, Grzegorz Koniarz, Łukasz Marek/ Adam Stępień, Paweł Harańczyk, Mateusz Szmigiel
