„Co jest bardziej niepokojące – złowieszczy krzyk czy przejmująca cisza?” – to pytanie otwiera „Nowojorski krzyk” Macieja Kaźmierczaka i od razu ustawia ton tej opowieści. Thriller psychologiczny, który nie krzyczy z każdej strony, ale raczej szepcze, budując napięcie w ciszy, między słowami, w spojrzeniach i niedopowiedzeniach.

Danielle Hardy, początkująca pisarka, próbuje odnaleźć się w nowojorskiej rzeczywistości po bolesnym rozstaniu. W obcym mieście, pełnym obietnic i zagrożeń, nawiązuje relacje z dwoma mężczyznami – Davidem, redaktorem nowojorskiej gazety, który oferuje jej zawodową szansę, oraz Vincentem, enigmatycznym artystą, którego otacza aura tajemnicy. Gdy wokół Danielle zaczynają dziać się niepokojące rzeczy – dziwne wiadomości, śledzenie, przemoc – granica między rzeczywistością a paranoją zaczyna się zacierać. Danny zostaje wplątana w zbrodnię, o której mówi cały Nowy Jork… Czy to gra wyobraźni, czy ktoś rozgrywa ją na śmierć i życie?
Kaźmierczak nie pokazuje nam Nowego Jorku z pocztówek. To nie Times Square, nie Broadway, nie Central Park. To miasto, które oddycha niepokojem, w którym samotność jest głośniejsza niż tłum. Danielle nie przyjeżdża tu po spełnienie amerykańskiego snu – ona ucieka. Ale czy przed kimś, czy przed sobą?
Autor nie daje nam łatwych odpowiedzi. Każda relacja Danielle – z Davidem, z Vincentem, z samą sobą – to pole minowe. Czytelnik nieustannie balansuje między tym, co realne, a tym, co wyobrażone. Czy to, co widzi bohaterka, dzieje się naprawdę? Czy to echo jej traumy? A może to właśnie Nowy Jork ją pożera?
Kaźmierczak pisze jak malarz – pociągnięcia pióra są precyzyjne, ale nieoczywiste. Krótkie rozdziały przypominają kadry z filmu noir. Czasem mroczne, czasem rozmyte. Dialogi nie popychają akcji do przodu, lecz ją zatrzymują, każą się zastanowić, wczytać, poczuć.
„Nowojorski krzyk” to książka, która nie daje się łatwo zaszufladkować. Thriller? Tak. Ale też studium psychiki, portret kobiety na granicy wytrzymałości, opowieść o tym, jak łatwo zgubić siebie w obcym świecie. I jak trudno się odnaleźć.
Jeśli szukacie książki, która nie prowadzi za rękę, ale zmusza do myślenia – to pozycja dla Was. Jeśli lubicie thrillery, które nie epatują przemocą, ale budują napięcie jak Hitchcock – sięgnijcie po „Nowojorski krzyk”. Ale jeśli oczekujecie wartkiej akcji i jednoznacznych odpowiedzi -możecie się rozczarować.
„Nowojorski krzyk” zostawił mnie z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony – psychologiczna głębia, duszna atmosfera i literacki styl, który momentami przypomina szept w ciemnym pokoju. Z drugiej – brakowało mi tempa, wyrazistego punktu kulminacyjnego, czegoś, co wywołałoby prawdziwy dreszcz. Oceniam ją na mocne 5/10 – za próbę opowiedzenia o samotności, lęku i kobiecej sile, ale z niedosytem, który trudno zignorować.
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Nowojorski krzyk
Autor: Maciej Kaźmierczak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Data premiery: 24.09.2025
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska
