Zbrodnia i kara to odwieczny motyw występujący w życiu i sztuce, nic więc dziwnego, że Teatr Łaźnia Nowa postanowił przedstawić proces mordercy pierwszego prezydenta niepodległej Polski – Eligiusza Niewiadomskiego. Malarza, który zamordował prezydenta Gabriela Narutowicza w grudniu 1922 roku.
Zanim rozpocznie się spektakl, przejdziemy przez salę, salę rozpraw, gdzie odbędzie się proces. Nie zasiądziemy jednak na niej. Przejdziemy do drugiego pomieszczenia i tam będziemy obserwować dziejące się w drugiej sali wydarzenia za pomocą telebimu. Jest to zabieg ciekawy, pozwalający nabrać dystansu do dziejących się wydarzeń, jakbyśmy obserwowali je w telewizji. Zabiera jednak szansę na bezpośredni kontakt z aktorami. Z drugiej strony, za sprawą zbliżeń kamery możemy dostrzec szczegóły mimiki, których normalnie nie mielibyśmy szansy dojrzeć. Sytuuje nas to także w roli obserwatorów.
Jeśli o aktorstwo chodzi, to ogromne wrażenie robi postać malarza odegrana przez Krzysztofa Zarzeckiego, to jego najczęściej będzie obserwować czujne oko kamery. W pozostałych momentach przybliży osoby mówiące, ale i sędziego, prokuratora, adwokata dzieci Narutowicza, świadków, czy widownię. Zarzecki w roli Niewiadomskiego wypada znakomicie, świetnie kreśląc postać niejednoznaczną, pełną skrajnych emocji, szaleństwa, wyrachowania, a może ślepej wiary w swoje przekonania. Niewiadomski staje się rodzajem produktu swojej epoki, bardzo bliskim współczesności. Jego wypowiedzi brzmią chwilami jak cytaty z dzisiejszych debat: o żydowskim spisku, potrzebie ratowania kraju i prawdziwych Polakach. Ta aktualność niepokoi, bo widzimy, jak sącząca się narracja staje się podstawą do popełnienia przestępstwa.
Jednak nie tylko Zarzecki wypada świetnie. Aktorstwo to bardzo mocny element tego spektaklu, Leszek Piskorz w roli sędziego, który nie daje się zwieść Niewiadomskiemu i pilnuje porządku, wypada znakomicie. Z kolei Andrzej Kłak grający adwokata dzieci zabitego prezydenta świetnie wypada, jako głos nieobecnych. No i Tadeusz Huk w roli prokuratora, który stanowi przeciwwagę dla słów oskarżonego.
Spektakl nie kończy się wraz z końcem transmisji. Wręcz przeciwnie: scena eksploduje, pojawia się wdowa po Niewiadomskim, tłum, kwiaty, muzyka, gaśnice i piwo. To teatralny „chocholi taniec” narodowych emocji: gniew, śmiech, ironia, groteska. To moment, w którym spektakl mówi wprost: to nie jest zamknięta sprawa z podręcznika historii. To proces, który wciąż trwa. Zmieniają się nazwiska, dekoracje, język, ale mechanizm pozostaje ten sam.
„Proces Eligiusza Niewiadomskiego” to spektakl wart zobaczenia, mimo lat mijających od tego wydarzenia jego tematyka jest wciąż aktualna. To nie tylko okazja do przyjrzenia się z chirurgiczną precyzją temu wydarzeniu, ale i okazja do refleksji nad tym, co wpływa na tkankę społeczną.
Autorka recenzji: Monika Matura
Tytuł: Proces Eligiusza Niewiadomskiego
Reżyseria: Bartosz Szydłowski
Występują: Przemysław Bluszcz, Adam Borysowicz, Maciej Charyton, Leszek Piskorz, Krzysztof Głuchowski, Maciej Jackowski, Małgorzata Lipczyńska, Andrzej Kłak, Anna Oberc, Paweł Smagała, Jacek Romanowski, Tadeusz Huk, Krzysztof Zarzecki, w materiale wideo Andrzej Seweryn
Zespół amatorski: Dariusz Otfinowski, Barbara Dziedzic, Barbara Waksmańska, Beata Kowal, Danuta Nowak, Ewa Michałowicz, Ewa Nowakowska Włodek, Ewa Zdziejowska, Grażyna Ladra, Halina Siudek, Hanka Napora, Jerzy Mierniczek, Kazimierz Kofin, Kazimierz Starowicz, Małgorzata Lipczyńska, Maria Bareła, Maria Michalska, Monika Wilińska, Włodzimierz Bareła, Zofia Mikulska
Chór: Magdalena Łukawska, Antonina Ruda, Łukasz Dulewicz, Matylda Staśto Kotuła, Sebastian Szumski, Przemysław Józef Bałka, Dominik Czernik, Jakub Stachula
Inspicjentki: Katarzyna Białooka, Jurgita Zaikauskas
Premiera: 11 listopada 2025
Scenariusz powstał na podstawie dokumentu sądowego „Proces Eligjusza Niewiadomskiego o zamach na życie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Gabryela Narutowicza w dniu 16 grudnia 1922 r. odbyty w Sądzie Okręgowym w Warszawie dnia 30 grudnia 1922 roku”, który opracował Stanisław Kijeński, 1923 r:.
