Andrzej Poniedzielski zwykł przedstawiać tezę, iż: „Wszystkie piosenki są o miłości”. Czy jest możliwe, że tak samo dzieje się z innymi tekstami kultury? Czy podobnie jest ze sztukami teatralnymi? Co do zasady można by się spierać, ale w przypadku „Cafe Luna” nie ma tu najmniejszych wątpliwości. Jest to opowieść o poszukiwaniu miłości – czasem praktycznym, czasem rozpaczliwym, a innym razem pełnym marzeń i nadziei.

Bohaterkami tej muzycznej sztuki, autorstwa Anny Burzyńskiej i w reżyserii Józefa Opalskiego, jest pięć kobiet. Cztery z nich przychodzą niemal codziennie wieczorem do lokalnego baru, by szukać szczęścia w miłości oraz wspierać się wzajemnie w uczuciowych niepowodzeniach. Z początku niechętnie odnosząca się do nich właścicielka lokalu, w końcu również do nich dołącza, jako że miłosne zagadnienia okazują się tematem uniwersalnym. To właśnie te pięć silnych, energicznych, ale i wrażliwych kobiet będzie się wzajemnie wspierać i wyśpiewywać miłosne wariacje.
W „Cafe Luna” możemy zaobserwować świat inspirowany filmami Pedra Almodóvara, więc wszyscy miłośnicy tego reżysera powinni być usatysfakcjonowani. Hiszpańską energię widać w klimacie sztuki, dynamicznej grze aktorskiej, kreacjach i muzyce. Nad oprawą muzyczną (piosenki z filmów Almodovara) czuwają Anna Burzyńska i Aleksander Brzeziński. Oprócz mocnych głosów aktorek i rytmicznych piosenek mamy pod sceną orkiestrę na żywo. Wszystko to razem tworzy niezwykłą atmosferę.
Warto zwrócić uwagę na kostiumy i charakteryzację, pełne blasku i kolorów. Mocne barwy i charakterystyczne elementy podkreślają temperament każdej z bohaterek. Dobrze gra również prosta, acz wyrazista scenografia. Bohaterki są zhiperbolizowane i nie do końca przyjazne dla widza – dość przytłaczające i egocentryczne. Wręcz wydaje się nietrudnym do zrozumienia, dlaczego tak trudno zdobyć im miłość. Jednocześnie, paradoksalnie, dużo w nich prawdy, dużo kobiecości i właściwie każdy z nas (a w szczególności każda z nas) może odnaleźć w nich cząstkę siebie – odnaleźć ją i być może trochę się z niej pośmiać.
Choć fabularnie „Cafe Luna” nie wnosi nic specjalnie nowego, a bohaterki nie są łatwe do polubienia, jest to mimo wszystko sztuka, która cieszy zmysły. Wzrok może nasycić się barwnymi postaciami i wyjątkową charakteryzacją, a słuch zostanie uszczęśliwiony przez niezwykłą oprawę muzyczną. Bohaterki pragną kochać – desperacko, romantycznie i całą sobą. Czy odnajdą to, czego potrzebują o północy w podrzędnym barze? I czy będzie to miłość, a może co innego? O tym przekonacie się, wybierając się na „Cafe Luna” do Teatru KTO.
Więcej informacji i bilety: https://teatrkto.pl/spektakle-cafe-luna/
