Kolagen został okrzyknięty w ostatnim czasie świętym Graalem młodej skóry i zdrowych stawów. Robi zawrotną karierę w branży wellness – influencerzy polecają, marki obiecują, a półki sklepów uginają się od kolejnych „cudownych” formuł. Tylko czy za tym hype’em rzeczywiście stoi coś więcej niż dobrze opowiedziana historia? Choć nauka nie daje jeszcze jednoznacznych odpowiedzi, jedno jest pewne: czy nam się to podoba, czy nie, kolagen – podobnie jak AI – na dobre zadomowił się w naszej codzienności.

I gdzieś pomiędzy tym całym szumem pojawia się „Projekt kolagen” – książka, która zamiast kolejnych porcji suplementów proponuje coś znacznie bardziej apetycznego… i zdecydowanie bliższego codzienności. Nie ukrywam, że przepadłam już po kilku pierwszych przetestowanych przepisach, ale po kolei…
We wstępie dostajemy solidną porcję wiedzy o kolagenie – podaną lekko, ciekawie i na tyle przystępnie, że nawet osoby, które wcześniej nie zgłębiały tematu, bez trudu odnajdą się w tej opowieści. Nie brakuje też cennych tipów, które sprawiają, że w kuchni nabieramy pewności siebie.
No to co – jesteście gotowi na projekt kolagen? Wchodzimy w to naturalnie, od kuchni. W ten sposób wspieramy organizm od środka: sięgamy po potrawy bogate w kolagen, wspieramy jego syntezę i dostarczamy go w najbardziej „codziennej” wersji – na talerzu (u mnie aktualnie rządzą szparagi – sezon w pełni, więc korzystam, ile się da). A do tego minikuracje, które – nie ukrywam – potrafią zdziałać małe cuda. Wiem, co mówię, bo już po kilku dniach widzę u siebie bardziej promienną skórę i czuję pozytywny zastrzyk energii.
Dużym plusem jest też podział przepisów według pór roku – dzięki temu łatwiej sięgać po składniki, które są aktualnie dostępne i naturalnie wpisują się w codzienny rytm. A galaretka hibiskusowo‑kokosowa? Gości u mnie na stole niemal codziennie😉
Co warto podkreślić: estetyka. Bo „Projekt kolagen” cieszy nie tylko podniebienie, ale i oko. Zdjęcia są apetyczne, ale niewymuszone – nie onieśmielają, tylko zachęcają, żeby spróbować. To ważne, bo dzięki temu książka nie ląduje na półce po pierwszym przekartkowaniu, tylko naprawdę „pracuje” w kuchni.
Jest też spis przepisów ze wskazanym składnikiem głównym – dzięki czemu nie tracimy czasu na szukanie i możemy skupić się na tym, co najważniejsze: gotowaniu.
Czy to wystarczy, by konkurować z obietnicami świata suplementów? Tego nie wiem. Ale jeśli mam wybierać między kolejną kapsułką, a talerzem pełnym smaku – wybór jest dla mnie zaskakująco prosty. Zwłaszcza że przepisy z tej książki to coś więcej niż chwilowy kulinarny eksperyment: są proste, przemyślane i naprawdę mają szansę zostać z nami na dłużej.
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Projekt kolagen. 60 przepisów na dania, desery i napoje na każdą porę roku
Autor: Elodie Colombel, Séverine Augé
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data premiery: 25.03.2026
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak Koncept