W najnowszej odsłonie serii „Kolory zła” Małgorzaty Oliwii Sobczak fiolet nie ma w sobie nic z królewskiej dostojności ani romantycznej melancholii. To barwa napięcia, granic i sekretów, które zbyt długo pozostawały w cieniu. To nie jest kolor, który uspokaja. To kolor, który pulsuje pod skórą.

Makabryczne odkrycie pod sopocką Operą Leśną rozpoczyna śledztwo pełne iluzji, pozorów i śmiertelnej gry. Zwłoki młodej kobiety, zabytkowa moneta w dłoni, starannie ułożone ubranie i hibiskus – każdy z tych elementów znaczy więcej, niż jesteśmy w stanie od razu odczytać. Do sprawy wkraczają Leopold Bilski i Anna Górska wraz z grupą specjalistów kryminalistyki. Każde kolejne odkrycie prowadzi ich w świat dawnych tajemnic i krzywd. Czy zdążą dopaść sprawcę, zanim będzie za późno – zwłaszcza, że tym razem to zemsta zdaje się wyznaczać tempo tej historii?
Trzeba powiedzieć wprost – Sobczak gra dziś w zupełnie innej lidze. Nie ślizga się po powierzchni – schodzi głęboko w mechanikę śledztwa, w niuanse, procedury i detale, które budują tę historię od środka. Mam momentami wrażenie, że to już jest literacki skok w kosmos. Taki, po którym naprawdę trudno wrócić na ziemię i zadowolić się przeciętnością. Sobczak bez wątpienia ustawiła poprzeczkę bardzo wysoko na naszej scenie kryminalnej.
Autorka prowadzi nas przez historię z imponującą pewnością – i, co najciekawsze, nie ukrywa wszystkiego do samego końca. Sprawca pojawia się na kartach powieści wcześniej niż moglibyśmy się spodziewać. A mimo to jestem przekonana, że tylko niewielki procent czytelników trafnie go wytypuje.
Jak zawsze ogromną siłą tej historii są bohaterowie. I choć mrok tej opowieści potrafi przytłoczyć, duet Pająk–Kita po raz kolejny wnosi do niej oddech. Poczucie humoru Kity to osobna kategoria – momentami po prostu rozwala system.
Nie do końca odnalazłam się natomiast w relacji Leopolda i Anny. Mam wrażenie, że gdzieś po drodze coś zostało niedopowiedziane – i to właśnie w tych lukach trochę się zgubiłam. I może właśnie dlatego, choć „Fiolet” robi ogromne wrażenie, nie jest moim ulubionym kolorem tej serii. W moim prywatnym rankingu zatrzymuje się na mocnym 7,5/10.
Obok hibiskusa mamy tu kilka innych „kwiatków” – moimi ulubionymi są zdecydowanie próbówki😉 No i wygląda na to, że nie tylko Janka Hinc jest geniuszem. Doktorant Stanowskiego również, bo biorąc pod uwagę jego wszystkie „przygody”, tempo jego kariery naukowej robi wrażenie… Chyba że ja źle liczę😉 W końcu – jak mawia wokalista Dance Like Dynamite – sześć plus sześć równa się sześćdziesiąt sześć😉
P.S. Proszę, zabierzmy w końcu z tej serii lateksowe (szczególnie te różowe) rękawiczki i ten słynny „plask” przy ich zakładaniu. Bez tego byłoby dużo bardziej profesjonalnie. Przy tak imponującym researchu aż szkoda, że ten element wciąż brzmi jak efekt specjalny z niskobudżetowej produkcji, a nie rzeczywistość.
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Fiolet
Seria: Kolory zła
Autor: Małgorzata Oliwia Sobczak
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Data premiery: 17.06.2026
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B.