Czy sztuczna inteligencja uratuje świat? A może zabierze nam pracę, przejmie władzę i doprowadzi do końca ludzkości? Jeśli wierzyć nagłówkom, jesteśmy skazani albo na technologiczną utopię, albo na katastrofę. Problem w tym, że AI nie jest ani wybawcą ludzkości, ani zwiastunem jej końca.

AI to temat, w którym nie czuję się ekspertką. Powiedzmy sobie szczerze: skoro potrafię czasem zgubić się we własnej wsi, to świat algorytmów i modeli językowych również bywa dla mnie nie lada wyzwaniem. Jednocześnie sztuczna inteligencja coraz mocniej wkracza do naszego życia i pracy, więc uznałam, że najwyższa pora lepiej zrozumieć, o co w tym całym zamieszaniu chodzi. Szukałam książki, która pomoże mi odnaleźć się w gąszczu informacji, opinii i prognoz dotyczących sztucznej inteligencji.
Sztuczna inteligencja. Złudne obietnice, realne możliwości” okazała się właśnie taką lekturą. Autorzy nie straszą zbuntowanymi maszynami, ale też nie wpadają w zachwyt nad każdą kolejną technologiczną nowinką. Zamiast tego konsekwentnie zdejmują ze sztucznej inteligencji aurę tajemniczości i pokazują ją jako narzędzie: skuteczne, imponujące, ale nadal ograniczone. Przypominają, że dzisiejsze systemy AI nie są wszechwiedzącymi bytami, lecz mechanizmami wyszukującymi wzorce w ogromnych zbiorach danych. Innymi słowy – znacznie bliżej im do Excela niż Terminatora.
Warto zaznaczyć, że książka ta skierowana jest zarówno do osób, które chcą po prostu zrozumieć, o co całe to zamieszanie z AI, jak i do tych, którzy z zawodowej konieczności muszą zmierzyć się z jej wdrażaniem. Autorzy pokazują, które rozwiązania rzeczywiście działają, gdzie tkwią ich ograniczenia oraz dlaczego tak łatwo ulegamy technologicznej narracji. Nie zapominają też o tych, którzy chcą lepiej rozumieć wpływ AI na społeczeństwo i nie ulegać przekonaniu, że technologia zawsze wie lepiej.
To podejście przewija się przez całą książkę. Autorzy zwracają uwagę, że media, firmy technologiczne i nawet część środowiska naukowego często posługują się językiem, który bardziej buduje emocje niż zrozumienie. W efekcie wokół AI narosło wiele mitów, a dyskusja o jej możliwościach coraz częściej przypomina starcie skrajnych wizji niż rozmowę opartą na faktach.
Sporo miejsca poświęcono również największym firmom technologicznym. Autorzy przekonują, że firmy zarabiające miliardy na AI mają dziś ogromny wpływ na kształtowanie opinii publicznej. Nic więc dziwnego, że w debacie często dominują narracje korzystne dla największych graczy, podczas gdy mniejszym podmiotom coraz trudniej przebić się ze swoimi rozwiązaniami.
Nie brakuje też ciekawostek skłaniających do refleksji. Moją uwagę przykuła przywołana przez autorów teza, że jedynym zawodem, który całkowicie zniknął z powodu automatyzacji, był windziarz. W czasach, gdy regularnie słyszymy, że AI za chwilę zabierze pracę wszystkim, taka perspektywa działa zaskakująco uspokajająco.
Co ciekawe, misja autorów nie kończy się na tej książce. Autorzy prowadzą również newsletter AISnakeOil.com, w którym komentują najnowsze wydarzenia ze świata sztucznej inteligencji, pomagają oddzielać ziarno od plew i zachęcają do samodzielnego weryfikowania pojawiających się informacji. Publikują także materiały edukacyjne oraz propozycje eksperymentów dla osób, które chcą lepiej zrozumieć, jak naprawdę działa AI.
Szczególnie zapadły mi w pamięć rozważania o chatbotach. Trenuje się je tak, by brzmiały pewnie i kompetentnie, ale pewność siebie nie zawsze idzie w parze z wiedzą. Autorzy pokazują, jak łatwo takie systemy przyłapać na pomyłkach, których uniknęłoby nawet dziecko. To cenna lekcja dla wszystkich, którzy traktują odpowiedzi AI jak wyrocznię.
Zresztą sama miałam okazję przekonać się o tym na własnej skórze. Mój „Czatuś” jakiś czas temu zapomniał, jak mam na imię. Trudno o lepszą ilustrację jednej z głównych tez książki – sztuczna inteligencja potrafi brzmieć jak ekspert, a jednocześnie od czasu do czasu spektakularnie potknąć się na czymś, co dla człowieka wydaje się oczywiste.
Książka zwraca również uwagę na coś, o czym łatwo zapomnieć wśród wszystkich futurystycznych wizji. Największym zagrożeniem nie jest dziś zbuntowana sztuczna inteligencja, lecz ludzie wykorzystujący ją w niewłaściwy sposób. To nie algorytmy samodzielnie podejmują decyzje o zwolnieniach, dyskryminacji czy manipulowaniu informacjami – za każdą z nich stoi człowiek.
Autorzy przypominają też, że za wieloma rozwiązaniami opartymi na AI kryje się ogrom pracy wykonywanej przez ludzi, często słabo opłacanych i niewidocznych dla użytkowników końcowych. To perspektywa, o której rzadko się mówi, a która pozwala spojrzeć na sztuczną inteligencję nie tylko przez pryzmat technologii, ale również etyki i odpowiedzialności.
Czy po lekturze czuję się mądrzejsza? Być może. Jedno jest pewne – mam teraz godnego przeciwnika w grze „papier, kamień, nożyce”😉 Przede wszystkim jednak patrzę na sztuczną inteligencję z większym spokojem i dystansem. Mam wrażenie, że łatwiej jest mi odróżnić rzeczywiste możliwości AI od obietnic składanych przez tych, którzy chcą widzieć w niej rozwiązanie każdego problemu.
Co ciekawe, książka została napisana w 2024 roku. W świecie sztucznej inteligencji to niemal prehistoria. Patrząc na tempo zmian, można odnieść wrażenie, że minęły całe lata świetlne. Mimo to wiele pytań stawianych przez autorów pozostaje aktualnych. I chyba właśnie za to cenię tę lekturę najbardziej – nie daje prostych odpowiedzi, ale uczy myśleć krytycznie o technologii, która coraz mocniej wpływa na naszą codzienność.
Ode mnie: 7/10 – za zdrowy rozsądek, odarcie AI z nadmiernej „magii” i kilka momentów, które skutecznie sprowadzają technologiczną rewolucję na ziemię.
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Sztuczna inteligencja. Złudne obietnice, realne możliwości
Autor: Arvind Narayanan, Sayash Kapoor
Tłumaczenie: Grzegorz Ciecieląg
Wydawnictwo: Wydawnictwo Bo.wiem
Data premiery: 25.05.2026
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Bo.wiem