
Juwenalia to Święto studentów – również tych emerytowanych. Ta myśl niech przyświeca każdemu, kto pragnie w rozsądnej cenie nacieszyć się dźwiękami muzyki popularnej. Tegoroczne Juwenalia obfitowały w dobrą muzykę – zarówno polską, jak i zagraniczną. Dwa koncerty, które zdecydowanie przerosły moje oczekiwania, to występy Tommy’ego Casha i Golec uOrkiestry.
Tommy Cash
Chyba każdy kojarzy przebój Eurowizji 2025 – Espresso Macchiato, wykonywany przez estońskiego artystę Tommy’ego Casha. Idąc na jego koncert, można było zadawać sobie pytanie: co oprócz eurowizyjnego hitu ma nam do zaoferowania Tommy? Czyżby miał w planach po prostu dziesięć razy odśpiewać Espresso Macchiato ku uciesze tłumu? A może reszta jego twórczości okaże się wyjątkowo nieciekawa i widzowie zaczną się nudzić, zwłaszcza że koncert odbywał się około północy?

Nic bardziej mylnego. Tommy zaskoczył polską publiczność tym, co ma do zaoferowania, i zamienił scenę w jedną wielką technoimprezę.
W Tommym widać jeszcze świeżość, której nie zdążyła zdominować rutyna wielomiesięcznych tras koncertowych. Wokalista wraz ze swoim fantastycznym DJ-em bawi się muzyką, miesza gatunki i eksperymentuje na scenie. Gdy zaczynamy czytać o muzyce, którą tworzy, trafiamy na takie określenia jak hip-hop alternatywny, hard dance, trap, rave czy cloud rap. To ciekawy miks, przy którym nie sposób się nudzić.
Porywająca muzyka w połączeniu z artystą, który momentalnie łapie kontakt z publicznością, sprawia, że nogi same rwą się do tańca. Ci odważniejsi włączają się do potężnego pogo, które powstaje pod sceną z inicjatywy Tommy’ego. Ci nieco mniej szaleni podrygują w tłumie z nie mniejszym entuzjazmem. I wcale nie trzeba być największym fanem rave’u czy hip-hopu, by dać się ponieść estońskiemu artyście.
Zachęcam do przyjrzenia się twórczości Tommy’ego Casha. Znajdziecie tam dużo zabawnych, często satyrycznych tekstów, sporo seksu, pieniędzy i absurdu. Niektóre utwory ocierają się o kontrowersję. Sam zresztą artysta, choć na co dzień nie wybija się szczególnie w mediach, miewa prowokacyjne stroje, zachowania czy wypowiedzi.
Niech te zwariowane nuty umilą Wam jazdę samochodem czy sprzątanie. Albo nakłonią Was do dzikich pląsów w kuchni. Warto też zaczaić się na kolejne koncerty artysty.
Golec uOrkiestra
Podczas gdy Tommy Cash jest jeszcze stosunkowo świeżą postacią na międzynarodowej scenie (choć w swoim środowisku od dawna jest rozpoznawalny), Golec uOrkiestra to już zupełnie inna bajka.
Dzieci lat dziewięćdziesiątych właściwie nie pamiętają czasów, w których braci Golców nie było. Oni byli zawsze. A wraz z nimi „Ściernisko”, „Pędzą konie”, „Lornetka” i wiele innych hitów porywających do tańca. Sentyment, niemal tak duży jak podczas koncertu Ich Troje, uderzył mnie, gdy bracia wyszli na scenę. Miałam przyjemność obserwować ich po raz pierwszy na żywo i muszę przyznać, że było warto.

Bracia, oprócz swoich największych hitów, zagrali również bardziej sentymentalne i osobiste utwory oraz sporo kawałków z ostatnich lat. Wiele z nich powstało we współpracy z innymi wykonawcami. Były więc piosenki stworzone z Bedoesem, Kamilem Bednarkiem czy Kacperczykiem. To świetne, że zespół, znany bądź co bądź z dość tradycyjnej muzyki, jest otwarty na takie owocne współprace.
Wśród braci Golców dużą rolę odgrywa też żona Łukasza Golca – wokalistka i altowiolistka Edyta Golec. Zaśpiewała kilka utworów, a także wzbogacała koncert instrumentalnie.
Instrumentów było zresztą sporo i robiły ogromne wrażenie. Trąbka i puzon, które są specjalnością Łukasza i Pawła Golców, mają potężną moc i skutecznie zagrzewają publiczność do tańca. Największe wrażenie zrobiła jednak na mnie trombita. Widziałam i słyszałam ją chyba pierwszy raz w życiu. To instrument ludowy w kształcie długiej rury, dawniej wykorzystywany w pasterstwie. Dźwięk, który z niej płynie, jest intensywny i przejmujący.
Piosenki były zapowiadane od serca, a krótkie historie roiły się od ciekawostek i wspomnień. Były wspólne elementy choreograficzne, był też imprezowy wężyk pod sceną.
Była to dla mnie oraz tych innych, trochę już emerytowanych studentów, wyjątkowo sentymentalna podróż do początku lat dwutysięcznych, kiedy Golec uOrkiestra wraz z Brathankami i Ich Troje wiedli prym na polskiej muzycznej scenie rozrywkowej. Zespół pozostał wierny swojemu muzycznemu klimatowi, ale jednocześnie jest otwarty na świeżość – zarówno w kwestii współprac, jak i publiczności.
Paweł i Łukasz zapowiedzieli również swój jesienny koncert w Krakowie.
Zgadnijcie, kto się na niego wybiera…
Na koniec podziękowania dla ekipy Juwenaliów Krakowskich za możliwość uczestnictwa w wydarzeniu jako reprezentacja Kulturatki.
