Tomasz Duszyński od lat udowadnia, że doskonale odnajduje się na polskim rynku wydawniczym. Po tylu świetnych książkach nikogo nie powinno dziwić, że dorobił się całkiem pokaźnego grona fanek. Nie jestem jednak pewna, czy był przygotowany na moment, w którym porównano go do… Golluma. Po lekturze powieści „Trup na Nilu” przyznaję jednak, że coś może być na rzeczy. W końcu nie każdy potrafi zamienić rodzinny wyjazd w kolejną kryminalną aferę.

Po Włoszech i Grecji przyszedł czas na Egipt. Piasek, mumie, wielbłądy, piramidy i rejs po Nilu. Pan Pisarz postanawia uczcić swoje okrągłe urodziny w wyjątkowych okolicznościach przyrody. Towarzyszą mu oczywiście Pani Żona, rodzina, znajomi oraz niezastąpiony Staszek Ziętek, który najwyraźniej na stałe wpisał się już w kolejne wyprawy Pana Pisarza. I bardzo dobrze, bo niezależnie od tego, co na temat ich wzajemnych inspiracji sądzi sam Pan Pisarz, ten duet gwarantuje świetną zabawę.
Sielanka nie trwa jednak długo. W końcu mówimy o cyklu, w którym rodzinne wyjazdy mają zaskakująco wysoki współczynnik śmiertelności. Na szczęście będzie to podróż bez dosłownej Śmierci na Nilu, ale za to z całkiem pokaźną liczbą trupów. Kilka niepokojących wydarzeń sprawia, że urodzinowy nastrój szybko ustępuje miejsca podejrzeniom. Pytanie tylko, czy uczestnicy rejsu dopłyną do końca podróży w komplecie i czy będzie to jeszcze impreza urodzinowa, czy już pełnoprawny egipski dramat.
W powieści „Trup na Nilu” wszystko działa tak, jak powinno. Jest zagadka kryminalna, są zwroty akcji, ale przede wszystkim jest humor. Taki, który sprawia, że człowiek co chwilę parska śmiechem i zastanawia się, ile z tych pomysłów naprawdę wyszło z głowy Pana Pisarza, a ile dopuściła do fabuły Pani Żona. Dostajemy walkę z kuną, legendarny już chaos organizacyjny, wielbłądy, cukierki na poprawę ilorazu inteligencji oraz bohaterów podejmujących decyzje, które momentami każą zwątpić w skuteczność tych słodkości.
Nie sposób nie wspomnieć o Staszku Ziętku. Takiego bohatera to ze świecą szukać. A nawet z maścią na hemoroidy. Jestem przekonana, że gdyby Czopki Ziętka trafiły do sprzedaży, wywołałyby większe zamieszanie w świecie mody niż niejeden wybieg w Mediolanie. Sama zresztą poszłam o krok dalej i jestem dumną posiadaczką Czopki Fanki Pana Pisarza. 😉
Na uwagę zasługuje także Renata Borowik, która konsekwentnie udowadnia, że egipskie temperatury nie robią na niej większego wrażenia. Nie jestem natomiast przekonana, czy to samo można powiedzieć o obecności Pana Pisarza. 😉
No i oczywiście sam Pan Pisarz. Mężczyzna z pasją, inteligentny, wysportowany, momentami dziki i zdecydowanie mniej zramolały, niż próbowałaby nam wmówić Pani Żona. Najwyraźniej dostrzega to również komisarz Katastropoulos, który uznaje go za idealnego kandydata do pewnej wyjątkowo delikatnej misji.
Pod warstwą humoru kryje się również całkiem sprytnie skonstruowana intryga. Pan Pisarz i Ziętek tworzą duet błyskotliwych umysłów, a ich metoda działania po raz kolejny udowadnia, że odrobina chaosu potrafi zdziałać cuda.
„Trup na Nilu” to kolejny dowód na to, że Tomasz Duszyński jest absolutnym mistrzem komedii kryminalnej. Nawet jeśli jest już pisarzem w poważnym wieku, to nadal trzyma formę. I to wszystko bez pomocy ChataGPT. Od czasu do czasu wspiera się co prawda Wikipedią, ale umówmy się – w starciu z egipskimi zagadkami i Staszkiem Ziętkiem nawet sztuczna inteligencja mogłaby mieć ciężko. 😉
Jedno wiem na pewno – już teraz wypatruję na Bookingu ofert pewnego hotelu w Czechach. Mam tylko nadzieję, że Ziętek znajdzie choć jeden pokój dla fanek Pana Pisarza. Bo jeśli wszystkie będą poświęcone wyłącznie Gorzce i Śmielakowi, to poczuję się odrobinę rozczarowana. 😉
To lektura dla tych, którzy lubią kryminały z humorem, bohaterów z charakterem i historie, które uwodzą jak Kleopatra. Ode mnie 9/10 – za humor, czar i elementy edukacyjne przemycone z taką lekkością, że nawet Ziętek mógłby być z siebie dumny.
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Trup na Nilu
Autor: Tomasz Duszyński
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data premiery: 17.06.2026
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska