Moje tegoroczne lato zdecydowanie należy do „Kryształowych”. Jeśli bowiem diamenty są najlepszymi przyjaciółmi kobiet, to ja właśnie spędzam czas w bardzo dobrym towarzystwie. W „Łatwym hajsie” Joanna Opiat-Bojarska podkręca tempo, dorzuca kolejne brudne interesy i policyjne układy. A jej bohaterowie? Czasem miałam wrażenie, że tylko czekają na pretekst, żeby zerwać się ze smyczy. Bo w świecie „Kryształowych” nic nie przychodzi łatwo. Tu każdy za czymś goni – pieniędzmi, prawdą, awansem albo własnymi ambicjami.

„Jak się bawić, to bez gaci. Jak skakać, to tylko na główkę. Jak zaszpanować kolegom, to tylko rozwiązując głośną i dużą sprawę”.
I właśnie taką energię ma ta książka.
Nie ukrywam też, że z tomu na tom coraz bardziej kibicuję Driverowi. W tej części po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że naprawdę nie ma lekko – ani zawodowo, ani prywatnie, ani w relacjach z kobietami. Nie będę też ukrywać, że serduszko trochę mnie zabolało, gdy Paula postanowiła przerzucić się na MP3. Jeśli czytaliście poprzednie tomy, doskonale wiecie, dlaczego. Z kolei Zocha po raz kolejny pokazuje, że hamulce uznaje wyłącznie za element wyposażenia motocykla. I choć wielokrotnie podziwiałam jej skuteczność, tym razem kilka jej decyzji wprawiło mnie w niemałe osłupienie.
Siłą „Łatwego hajsu” są jednak nie tylko główni bohaterowie. Joanna Opiat-Bojarska po raz kolejny udowadnia, że potrafi stworzyć postaci, które zapamiętuje się nawet wtedy, gdy pojawiają się zaledwie na chwilę. Mnie wystarczyło jedno spotkanie z Patologiem, żeby dojść do wniosku, że wspólnego życia raczej byśmy nie planowali. Zwłaszcza jeśli w grę wchodziłyby wieczory w teatrze i inne kulturalne rozrywki. Chemii między nami zdecydowanie by nie było 😉
Uwielbiam też poczucie humoru, którym Opiat-Bojarska regularnie doprawia swoje historie. Nawet w środku najbardziej brudnych spraw i policyjnych układów znajduje miejsce na dialogi, które wywołują uśmiech i zostają w pamięci na długo. Przy „Są mu wdzięczne. Dodupnie… tfu, to znaczy dozgonnie” parsknęłam śmiechem. Takie perełki zawsze cenię równie mocno, jak dobrze skonstruowaną intrygę.
Nie oznacza to oczywiście, że śledztwo schodzi na dalszy plan. Wręcz przeciwnie. Świat klubów, dużych pieniędzy i policyjnych układów wciągnął mnie bez reszty. A ponieważ akcja zahacza o nocne kluby, wypada wspomnieć, że pończochy z pasem pozostawały w pełnej gotowości.
Dodatkowy plusik ode mnie za Korteza przewijającego się gdzieś w tle. Tylko szkoda, że wysłuchanego w samotności.
„Łatwy hajs” to książka, przy której śmiałam się, kibicowałam całym sercem Driverowi i z rosnącym niedowierzaniem obserwowałam kolejne pomysły Zochy. Jednego jestem pewna – swoich rybek pod jej opieką nie zostawiłabym nawet na chwilę. A finał? Powiedzmy, że długo patrzyłam w ścianę i zastanawiałam się, co tam się odjaniepawliło. W świecie „Kryształowych” nic nie jest tak kryształowe, jak mogłoby się wydawać.
Ode mnie 10/10. A Driverowi życzę jednego: żeby w tym kryształowym bagnie jeszcze przez chwilę utrzymał głowę nad powierzchnią.
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Łatwy hajs
Cykl: Kryształowi (tom 2)
Autor: Joanna Opiat-Bojarska
Wydawnictwo: Chmury
Data premiery: 17.06.2026
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Chmury