
Po lekturze w mojej recenzji Twojej książki napisałam, że dałam się wciągnąć w tę grę bez reszty. A Ty kilka dni po premierze czujesz się bardziej jak gracz, który właśnie odkrył wszystkie karty, czy jak krupier, który z niepokojem obserwuje pierwszy ruch przy stole? 😉
Tym razem, zdecydowanie bardziej jak krupier, który z niepokojem obserwuje. A co obserwuje autor? Pierwsze recenzje. Tak sobie ubzdurałam, że trzecia książka z serii to takie „sprawdzam”, jak w pokerze. Bo jedna dobra, to może być przypadek, druga dobra, szczęście początkującego, ale trzecia z podobnym odbiorem dałaby mi duży komfort i utwierdziła w przekonaniu, że piszę dobrze, tak, by czytelnicy chcieli to czytać.
Czy jest taki fragment „Algorytmu milczenia”, na którego odbiór przez czytelników czekasz szczególnie mocno?
W każdej książce są fragmenty, które są dla mnie szczególnie ważne i zawsze jestem ciekawa, jak zostaną odebrane, czy w ogóle zostaną zauważone, czy ktoś się do nich odniesie, czy poruszą czyjeś serce, tak samo, jak poruszają moje. W „Algorytmie milczenia” są przynajmniej dwa takie, ale nie chcę spojlerować, więc nie przywołam ich teraz. Za to chcę nadmienić, że Czytelnicy zaskoczyli mnie zwróceniem uwagi na wątek bezdomnego Antoniego i tego, jak Tamara go potraktowała… Taki drobiazg, a serca poruszył. Fajnie czytać takie opinie.
Gdybyś mogła poznać wszystkie dane, które Internet zgromadził na Twój temat, przeczytałabyś taki raport czy jednak wolałabyś go nie otwierać?
Ciekawe pytanie. Niech pomyślę… To mogłoby być ciekawe doświadczenie. Wydaje mi się, że ja raczej panuję nad tym, co trafia na mój temat do Internetu, ale… Ile danych trafia tam bez naszej wiedzy? Świetnym i na czasie przykładem jest wyciek danych z MyDR. Więc tak, mogłabym taki raport przeczytać. Bardziej ku przestrodze i dla nauki na błędach, bo może część informacji wrzuciłam nieświadomie sama… Ale! Co bardzo ważne, jednocześnie nie chciałabym, by ktoś mógł ten raport przeczytać.
W Twojej najnowszej książce algorytm próbuje zamknąć człowieka w danych, liczbach i przewidywaniach. Zastanawiam się, jak poradziłby sobie z Tobą. Jak oceniasz swoje szanse w starciu z takim cyfrowym rekruterem? I czy własne doświadczenia z rozmów kwalifikacyjnych pomogły Ci budować ten wątek?
Różnie mogłoby być. 🤭 Z jednej strony, mam świadomość, na czym rekrutacja polega. Dla mnie to taka gra i jeśli umiesz w nią grać, to na rozmowie o pracę będziesz odpowiadać tak, jak oczekuje tego rekruter i vice versa, rekruter też tak przedstawi firmę, że wszystko będzie wyglądać cudownie, a przecież nie ma ani idealnych pracowników… ani idealnych firm. I później przychodzi rzeczywistość i rozczarowanie. Wiem, jak napisać CV pod algorytmy, więc myślę, że pierwszy odsiew bym przeszła, ale… jeżeli algorytmy działają tak, jak opisałam w mojej książce, a chcę podkreślić, że wtedy, gdy ją pisałam, to był wytwór mojej wyobraźni, to mogłabym zostać odrzucona ze względu na te „miękkie” parametry. Tak, własne doświadczenia pomogły mi budować ten wątek, zarówno te po stronie osoby szukającej pracy, jak i te po stronie osoby szukającej pracownika, a te drugie to nawet bardziej. Decydentem był wprawdzie człowiek, ale… bezduszny jak algorytm.
To już trzecie spotkanie z Tamarą Swobodą. Powiedz szczerze: gdyby pojawiła się dziś pod Twoimi drzwiami i zaproponowała herbatę, przyjęłabyś zaproszenie bez wahania czy po pięciu minutach rozmowy każda z Was poszłaby w swoją stronę? 😉
Ha, dobre pytanie. Nie no, chcę wierzyć, że byłaby to przyjaźń od pierwszego wejrzenia. 😉 Bardzo tę wyimaginowaną Tamarę polubiłam, choć prawda jest taka, że my jeszcze jej tak do końca nie poznaliśmy, bo na razie ona nie jest tak do końca sobą. Wciąż liże rany i to wpływa na jej zachowania i to jak ją widzimy. Gdyby stanęła przede mną, chciałabym ją przede wszystkim przytulić, powiedzieć, że robi świetną robotę i że wszystko się ułoży. I chyba przeprosić, bo w końcu to ja jej ten los zgotowałam. 😉
Wiem, że kolejne części serii są już napisane. To strategia, która daje Ci komfort, czy czasem bywa ograniczeniem?
To zależy. Z jednej strony, daje to duży komfort, bo jeśli przyjmiemy, że wydawnictwo wydaje dwie moje książki w roku, to mam pokryty już przyszły rok i dzięki temu mogę sobie na spokojnie pisać kolejną część, tak by pisanie pozostało hobby, a nie drugim etatem z terminami i presją czasu. Jednocześnie taki „zapas” bywa ograniczeniem, ponieważ utrudnia reagowanie na opinie Czytelników. Dzisiaj dostaję opinie o „Algorytmie milczenia”, ale dwie kolejne części są już napisane, więc nie mogę już pewnych uwag uwzględnić.
Jak znaleźć równowagę między własną wizją historii, a głosami odbiorców, którzy często kibicują konkretnym bohaterom i relacjom? Czy zdarzyło się, że reakcje czytelników sprawiły, że spojrzałaś inaczej na któregoś bohatera lub wątek?
No właśnie. Ciężkie to zadanie jest. Z jednej strony to moja historia budowana na moim postrzeganiu świata, doświadczeniach i wyobraźni. Z drugiej, jak wspomniałam wcześniej, chcę reagować na opinie Czytelników, bo to dla nich piszę. Teraz na przykład już zaczynam czuć presję, bo widzę, że wątek Tamara i Miłosz zaczyna wzbudzać emocje, pojawiają się konkretne oczekiwania i obawiam się, że jeśli ten wątek nie pójdzie w „dobrą” stronę, zawiodę Czytelników. Chcę jednak zaznaczyć, że to nie jest tak, że reakcje Czytelników sprawiły, że spojrzałam na tę parę inaczej. Od początku miałam plan wobec nich i konsekwentnie go realizuję, a że wolniej niż się tego oczekuje? No cóż… Mam nadzieję, że Czytelnicy są tak cierpliwi jak Miłosz. 😉 A tak serio, gdyby Tamara i Miłosz już teraz zostali parą, czy to nie byłby zbyt oklepany schemat?
Gdybyś miała własną literacką talię kart, który bohater byłby asem, który jokerem, a który kartą, którą najchętniej schowałabyś głęboko na dnie pudełka?
Zakładam, że pytasz o moich bohaterów, bo jeśli w tej talii mieliby się znaleźć wszyscy bohaterowie, wszystkich kryminałów, które przeczytałam, to taki wybór byłby niemożliwy. Asem jest Tamara, główny mózg operacyjny i ta, która widzi więcej, Jokerem Miłosz, to taka tarcza, która pojawia się zawsze wtedy, gdy trzeba, a głęboko na dnie pudełka schowałabym Popławskiego, bo chyba jest dość nijaki.
Jako czytelniczka jesteś równie aktywna jak autorka. Która książka przeczytana w ostatnich miesiącach zrobiła na Tobie największe wrażenie?
Największe wrażenie zrobiła na mnie „Ta, która przeżyła” Małgorzaty Łatki. Lubię, gdy książka wywołuje we mnie emocje, a w tej książce była cała ich masa. Pamiętam też, że zarwałam dla niej nockę, a to zdarza mi się bardzo rzadko, bo sen jest dla mnie bardzo ważny. Pierwsze skrzypce gra kobieta policjantka, co też bardzo lubię. Sprawa jest zagmatwana, ociera się o przeszłość, temat łatwy nie jest, bo chodzi o krzywdę dzieci. Jestem niezmiennie zachwycona piórem Małgorzaty Łatki. Chciałoby się powiedzieć: „gdy dorosnę, chcę pisać jak ona”.
Co ostatnio bardziej Cię inspiruje: literatura, seriale, prawdziwe historie czy może obserwacje z codziennego życia?
Niezmiennie inspirują mnie obserwacje z życia codziennego wspomagane prawdziwymi historiami. Staram się unikać inspirowania innymi książkami czy serialami, żeby ktoś nie zarzucił, że „ale to już było” tam czy tam. Czasem idę sobie ulicą, słyszę przypadkiem jakąś rozmowę i od razu zapisuję ją sobie, bo może mi się przydać. Podobnie jest z miejscami, sytuacjami. Prawdziwe historie też mogą być inspiracją. Algorytmy działają tak, że wyświetlają treści na podstawie tego, co oglądał wcześniej użytkownik, więc mi bardzo często pojawiają się na Facebook’u artykuły o różnych przestępstwach. Jakiś czas temu zobaczyłam zdjęcie i nawet nie musiałam czytać artykułu, by wiedzieć, że chcę mieć taką scenę w książce. Teraz tylko wystarczy dorobić do tego zdjęcia historię. 😉
Jakie literackie wydarzenia, targi lub festiwale masz w planach na ten rok? Gdzie czytelnicy będą mogli Cię spotkać?
Na pewno będę na targach książki w Krakowie. Jeśli Wydawnictwo Prozami będzie na targach w Łodzi i mnie zaproszą, to tam też chciałbym się pojawić. Prowadzę rozmowy z kilkoma bibliotekami tu ze Śląska, gdzie mieszkam i gdzie toczy się akcja moich książek. W tym roku raczej nie uda się już zorganizować spotkania autorskiego, ale… I tu zwrócę się do Czytelników: jeśli chcecie, bym pojawiła się w Waszym mieście na spotkaniu autorskim, dajcie znać swoim bibliotekom, niech dowiedzą się o moim istnieniu. 😉 Z góry dziękuję!
Na koniec wrócę jeszcze do kart. Jeśli „Algorytm milczenia” właśnie trafił w ręce czytelników, to jaką kartę chciałabyś położyć na stół jako następną? Możesz zdradzić choć odrobinę tego, co czeka nas w kolejnych częściach serii?
Czwarty tom rozwinie jeden z tematów poruszonych w „Algorytmie milczenia”. Poza tym technologia tym razem uderzy bezpośrednio w Tamarę i będzie to… bolesne starcie. Miłosz też będzie miał kłopoty, ale ostatecznie przyjmie rolę, wspomnianej przeze mnie wcześniej, tarczy. 😉 Ostatecznie usunęłam to zdanie, ale myślę, że właśnie ono może być fajną zajawką tego, co będzie się działo: „Patrzysz na mnie i widzisz człowieka, a ja patrzę na ciebie i nie wiem, co ty widzisz…”. Aha! I pierwszy raz w tej serii pojawi się dedykacja. 😉
Bardzo Ci dziękuję za tę rozmowę. Świetne pytania!


