Kulturatka.pl - wydarzenia kulturalne w Krakowie
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci
Kulturatka.pl – wydarzenia kulturalne
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Kulturatka.pl – wydarzenia kulturalne
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Home Subiektywnie Recenzje

Noce Waniliowych Myszy – 6. SZEHEREZJADA, CZYLI BAŚŃ Z JEDNEJ NOCY [RECENZJA]

przez Redaktor
23 stycznia 2017
w Recenzje, Banner, Spektakle
Czas czytania: 4 minuty
Noce Waniliowych Myszy - Szeherezjada
Fot. Teatr Barakah

Szeherezada to półlegendarna postać, główna bohaterka słynnej Księgi Tysiąca i Jednej Nocy, która, jak wiadomo, nie chciała podzielić losu pozostałych żon okrutnego sułtana i postanowiła zagadać go, by dotrzymać poranka. Wyszło raz, drugi, trzeci, udało się i tysiąc pierwszy raz. Tak było w Bagdadzie, w oryginale, a jak wyglądała ta magiczna noc opowieści w Krakowie, na Paulińskiej 28?

Noce Waniliowych Myszy to cykl spektakli teatralnych, funkcjonujących na zasadach pewnego zamkniętego zbioru, jednak (zgodnie z deklaracjami twórców) można poszczególne „części” oglądać w autonomiczny sposób, czuję się więc rozgrzeszony, gdyż widziałem tylko odcinek szósty. Zasięgnąłem jednak języka w sprawie całej serii i ustaliłem, że „Noce…” to przedstawienia, które z założenia mają dryfować między różnymi formami inscenizacyjnymi, by ostatecznie zacumować w bezpiecznym porcie kabaretu mówiono-śpiewanego … lub utknąć na mieliznach tegoż kabaretu – jak w przypadku przedostatniej odsłony, czyli „Szeherezjady” właśnie. Spieszę z tłumaczeniem, skąd takie wnioski.

Piwniczna sala zapełniła się gwałtownie i skutecznie – część widowni musiała usiąść na dostawionych krzesłach… potem kolejnych… i nowych, aż w końcu główną rolę, w jeszcze nie rozpoczętym spektaklu, zagrała wentylacja, za którą wszyscy w małym i przepełnionym pomieszczeniu byli wdzięczni, że jest. Frekwencję wziąłem za dobrą monetę i poprawiłem się na mojej koślawej dostawce, by wygodniej partycypować w sztuce.

Główną osią przedstawienia była opowieść o polskiej turystce, która została napadnięta przez bojownika Państwa Islamskiego. Postanawia ona, zgodnie z pierwowzorem, zagadać krwiożerczego Dżihadystę i zawalczyć w ten sposób o życie. Opowieści nie były fantastyczne, a z życia wzięte, przyprószone jednak błyszczącym pyłem absurdu. Warto tu wspomnieć o odtwórcy roli Terrorysty, czyli Karolu Śmiałku – dostał on zadanie niełatwe, gdyż wcielał się również w postać występującą w snutych opowieściach. Musiał on płynnie przechodzić między jednym „anturażem” a drugim, co ustawiane było na slapstikowych cięciach, „zamrożeniach akcji” i potęgowało efekt komiczny o tyle, że przejścia te były drastyczne – z prymitywnego, okrutnego bojownika o supremacje Allaha przeistaczał się w gapowatego, nieszczęśliwie zakochanego właściciela rodzinnego przedsiębiorstwa Trzepol, zajmującego się trzepaniem. Dywanów, oczywiście.

Najważniejszą z „baśni” była historia rodziny, której głową, szyją i karzącą ręką był niejaki KKK – i jak sam tłumaczył, skrót ten nie rozwija się jako Katechizm Kościoła Katolickiego, ani Ku Klux Klan, a Krakowski Król Kebabów, gdyż jegomość ów był Arabem mieszkającym w królewskim stołecznym mieście. Persona istotna i społecznie pożyteczna – wszak włada on niepodzielnie podniebieniami całych zastępów głodnych imprezowiczów, zaprowadzonych przez pokrętne ścieżki melanżu do budki z kebabem. Niemniej – kolejna rola i kolejna mocna strona spektaklu, który cały, pod względem wykonawstwa, stał na wysokim, równym poziomie – Dariusz Starczewski na scenie był charyzmatyczny, wiarygodny i w sposób nienachalny przyciągał uwagę. Postać, którą wykreował, w obyciu była szorstka, patriarchalna (jak na praworządnego Araba przystało) i dogłębnie… sfrustrowana, ponieważ Allah wystawił go na próbę, zsyłając mu wokół kobiety zupełnie wyzwolone – jak jego szwagierka – lub dopiero wyzwalające się – jak jego żona.

Ok, skoro ciekawy pierwowzór został w miarę ciekawie uwspółcześniony, aktorsko było dobrze, to co było źle? W mojej ocenie błędy popełniono na samym początku pracy nad spektaklem, już na poziomie założeń inscenizacyjnych – realizatorzy zdali się dramaturgię przedstawienia pozostawić w rozkroku pomiędzy kabaretem w starym stylu (z piosenkami, satyrą i zjadliwym humorem) a rubasznym żartem rodem ze współczesnych nocy kabaretowych (w najgorszym znaczeniu). Albo robimy rechot albo artystyczny chichot, inaczej wyjdzie bigos z dżemem. Trudno stwierdzić inaczej, jeśli dobremu śpiewaniu i ładnym piosenkom towarzyszy nadmiernie eksploatowany żart o trzepaniu (dywanów, he-he), terrorysta grożący prostownicą, plus Jan III Sobieski (tak, ten co pobił Turka pod Wiedniem) zwierzający się, że te wyprawy wojenne to był tylko pretekst, by „poszaleć” w delegacji. I jeden i drugi humor może śmieszyć, ale pomieszanie tych rejestrów sprawiło, że przedstawienie stało się nierówne, nieznośnie kakofoniczne i męczące. Na marginesie – osobiście lubię humor czerstwy i marny, ale momentami sam czułem się przytłoczony serwowanymi żarcikami, co łatwo sobie wyobrazić, skoro zacytowane trzepanie (dy-wa-nów! He!) było wśród tego wszystkiego jeszcze w miarę śmieszne.

Uwierała mnie też łopatologiczny sposób podania przesłania dzieła. Najważniejsze wartości to: Tolerancja, akceptacja i egalitaryzm. Ja powtórzę, jeśli komuś umknęło – TOLERANCJA, AKCEPTACJA I EGALITARYZM… Mniej więcej takimi żarówami waliły po oczach widzów wszystkie sekundy składające się na to półtoragodzinne przedstawienie. Ja wiem, że teatr chce i musi nadążać, komentować, służyć i objaśniać świat. Wszystko to tak, jednak każdy co bardziej świadomy słuchacz został ze sceny po prostu obrażony presuponowanym oskarżeniem o głupotę – nie było tutaj miejsca na osobistą ocenę rzeczywistości, czy Polacy (na domiar złego Polacy-Katolicy) to taki faktycznie ciemny i ksenofobiczny szczep (bo o tym głównie była mowa), czy jednak może to nie jest takie wszystko proste. Nie. Bardzo szybko sceniczna satyra została przekuta w ciężki młot, którym autorzy przedstawienia postanowili walić po głowach wszystkich niedouczonych mieszkańców naszego zaścianka, a czynili to z wręcz kaznodziejską pewnością, że moje – jest najmojsze. Szczytem agitacji był bezpośredni komunikat, wygłoszony przez aktorkę (niemal pół-prywatnie, na zasadzie przerwy w grze) w którym zacytowała stanowisko Kościoła Katolickiego w sprawie stosunku wierzącego, do przedstawicieli innych wyznań i ras, w skrócie – tolerancja, akceptacja i… wiadomo.

Warto jednak się przejść. Rzecz jest sprawnie wykonana, stoi na bardzo dobrym poziomie muzycznym i nie bez powodu cieszy się powodzeniem wśród krakowskiej publiczności. Polecam, ponieważ na scenie pojawiają się naprawdę zręczni aktorzy i dobre aktorki, których dyspozycja i umiejętności sprawiają, że inscenizacja jest znośna i, uzbroiwszy się w odpowiednie nastawienie, godna polecenia.

Autorzy: Dawid Barański, Amadou Guindo, Grzegorz Like
Reżyseria: Ana Nowicka
Obsada: Lidia Bogaczówna, Monika Kufel, Roskana Lewak, Ana Nowicka, Krzysztof Bochenek, Bartosz Buława, Dariusz Starczewski, Karol Śmiałek
Muzyka: Renata Przemyk
Wykonanie i opracowanie muzyczne: Magda Brudzińska – altówka, śpiew, darabuka, Jacek Kopiec – akordeon, instrumenty perkusyjne, Piotr Południak – kontrabas, Mateusz Krystian – piano,
Scenografia: Monika Kufel
Multimedia: Popesz Lange
Choreografia: Jan Lorys

Data premiery: 18 IV 2016
Czas trwania: 80 min.

Autor recenzji: Jarek Kuśmierski
Obejrzane dzięki uprzejmości: Teatru Barakah

Tags: Bartosz BuławaKarol ŚmiałekDariusz StarczewskiSzeherezjadaRenata PrzemykNoce Waniliowych MyszyRoksana LewakTeatr BarakahAna NowickaLidia BogaczównaMonika KufelKrzysztof Bochenek
Poprzedni post

„Książka telefoniczna” w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej (recenzja)

Następny post

„JA, OLGA HEPNAROVA”, CZYLI STUDIUM MROCZNEJ PSYCHIKI (RECENZJA)

Redaktor

Redaktor

Następny post
„JA, OLGA HEPNAROVA”, CZYLI STUDIUM MROCZNEJ PSYCHIKI (RECENZJA)

"JA, OLGA HEPNAROVA", CZYLI STUDIUM MROCZNEJ PSYCHIKI (RECENZJA)

Facebook Instagram LinkedIn

O NAS

Jesteśmy pasjonatami, których łączy kultura: literatura, krakowskie teatry, kina, koncerty, galerie, muzea... i wiele wiele innych.



Publikujemy, patronujemy, szerzymy, głosimy o KULTURZE i KULTURĘ. Nic w Krakowie się nie zdarzy bez czujnego oka KULTURAtki!



prezes@kulturatka.pl

  • GŁÓWNA
  • O NAS
  • REDAKCJA
  • WSPÓŁPRACUJEMY
  • PROJEKTY
  • PATRONUJEMY
  • NAPISZ DO NAS
Zaakceptuj ciasteczka

Używamy plików cookie, aby strona działała sprawnie i dopasowywała się do Ciebie. Możesz zaakceptować wszystkie lub zmienić ustawienia w każdej chwili.

Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zmień preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Literatura
    • Wydarzenia
    • Zapowiedzi
    • Premiery
    • Wywiady
  • Teatr
    • Spektakle
    • Repertuar
    • Wydarzenia
  • Kino
    • Repertuar
    • Premiery
    • Festiwale
    • Wydarzenia
  • Muzyka
    • Koncerty
    • Wydarzenia
  • Sztuki Wizualne
    • Wernisaże
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    • Fotografia
  • Recenzje
  • Misz-masz
    • Okiem Kulturatki
    • Konkursy
      • Teatr
      • Kino
      • Literatura
      • Muzyka
  • Dla dzieci

© 2025 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.