Uwielbiam książki Idy Żmiejewskiej, gdyż dzięki nim odkrywam historię, o której nie uczono w szkołach. Autorka ta genialnie łączy fikcję literacką z prawdziwymi wydarzeniami historycznymi. Przeplata ona detale życia codziennego pierwszej połowy XX wieku z perypetiami miłosnymi bohaterek „Zawieruchy”.

Jest rok 1918 rok. Wielka Wojna dobiega końca. Rosja po podpisaniu traktatu pokojowego w Brześciu wycofuje się z walk. Państwa centralne wydają się być o krok od zwycięstwa. Narastają represje wobec polskich żołnierzy. Stanisław (oficer Legionów) w związku z faktem, że odmówił złożenia przysięgi na wierność cesarzowi Wilhelmowi zostaje internowany w obozie w Beniaminowie. Pola stara się go odwiedzać regularnie, choć coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, że nie zdobędzie jego wzajemności. Tym bardziej, że to nie ją widzą u boku oficera jego trzy troskliwe babki. Czy dowiemy się kogo naprawdę kocha Stanisław i czy będzie miał odwagę zawalczyć o tę miłość?
Zofia powoli zaczyna tracić nadzieję na powrót Witolda i wiarę w jego uczciwość wobec kraju. Ewidentnie jego wuj coś przed nią ukrywa. Nie pomaga fakt, że gdy ukochany w końcu się zjawia w Warszawie unika żony. Czy Zofia pozna wszystkie tajemnice męża i mu wybaczy? Czy być może w złości podda się fali namiętności w ramionach Gryfa?
Klara postanawia definitywnie zakończyć znajomość z Marcinem, gdyż nie chce przyzwyczajać się do szczęścia, które trwa na ogół chwilę i nigdy nie ma się gwarancji, że kiedykolwiek wróci. Czy wytrwa w swym postanowieniu, czy może ktoś inny zdecyduje za nią?
Julia walczy o rozwód i o swoje szczęście. Czy uda jej się uwolnić od Andrzeja, który niespodziewanie pojawia się na progu jej mieszkania, i co ważniejsze – czy Warliński będzie na nią czekał?
Od samego początku cyklu śledziłam losy rodziny Kellerów z wypiekami na twarzy i jest mi niesamowicie przykro, że jej historia w „Fajerwerkach” dobiegła końca. Fascynujące dla mnie było przeżywanie z każdą z bohaterek kawałka ich życia, obserwowanie jak się zmieniają, jak walczą o swoje szczęście i dążą do celu z godną podziwu determinacją. Nie ukrywam, że najbardziej ucieszył mnie fakt, że tak misternie uknuty plan trzech wiedźm wobec Stanisława się nie ziścił.
Tym, którzy jeszcze nie czytali „Fajerwerków” radzę bez szklaneczki koniaku (a może i nawet dwóch) nie siadać do tej lektury. Nie zabraknie łez (hiszpanka, która dotarła na Mazowsze niestety „zapukała” do Kellerów), ale również i pozytywnych zaskoczeń (kto by pomyślał, że Sabina Dresslerówna potrafi okazać czasem ludzkie uczucia) oraz niespodzianek, które wywrócą życie do góry nogami naszym bohaterkom. W końcu poznamy tajemnicę bankructwa i śmierci Maksymiliana. Muszę przyznać, że tu liczyłam na bardziej wystrzałowe fajerwerki…
Czekam niecierpliwie na kolejną historyczną serię Idy Żmiejewskiej. Mam nadzieję, że kilku bohaterów „Zawieruchy” do niej przemyci. Może wszystko mogłoby zacząć się od domu mody i dwóch zaskakujących wspólniczek…
Autor recenzji: Anna Joanna Brzezińska
Tytuł: Fajerwerki
Cykl: Zawierucha (tom 5)
Autor: Ida Żmiejewska
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data premiery: 15.05.2024
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska
